terapia na jesienne smutki

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 16-09-2008

Jedzeniowa.
Typowe – zawsze na zimę się objadam i tyję. Atawizm – obrastam tłuszczem żeby przetrwać chłodne i głodne miesiące.
Żelki jak zwykle, czekolada, orzeszki, suszone owoce, lody, mrożona kawa. Pyszne rybne wynalazki Lisnera, jak dzisiejszy: łosoś i śledź w sosie żurawinowym. Kogel-mogel. Ciasta własnoręcznie pieczone. Gotować nie lubię, ale ciasta piekę z przyjemnością. Szczególnie piernik.
Muzyczna. Czyli Muzykoterapia.
Maria-Awaria, czyli Maria Peszek. Szczególnie to ostatnio


Przyrodnicza.
Czyli ładowanie akumulatorków w lesie. Co tydzień, w niedzielę. Taka moja msza. Ta sama trasa, zdjęcia robione w tych samych miejscach (wrzucane potem na blipa jako #pokalas oraz #spacer)
Tu też – oto ostatnie:

Od wrzesień 2008

Śmiechowa. I znów na to dobrze robi blip. Oraz grono. I beztroskie, niewysublimowane zabawy, jak #ninjaz, mangove avatary, czy #blipslogan
slogan Królowej
;)

Pracowa.
<pracoholizm mode on> i nie ma czasu na smutki. Czasem działa.
Oraz książki. Dobre książki. Mądre pisma. Najnowszy numer „Zwierciadła” polecam gorąco. Zwłaszcza tekst o ludzkich gierkach z tematu numeru. Przyjaciele, rodzina, obowiązki – ot, normalne życie, więc już nawet nie wyszczególniam. No i czas już na rękawiczki, zeby łapki nie marzły.
Będzie dobrze, nie damy się depresji tym razem. Zdecydowanie.


Napisz swoją opinię