Zima w mieście jest cool

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 18-02-2011
Tagi: , , , ,

Mamy ferie, więc młody chodzi na „Zimę w mieście”. Na szczęście jest w naszej szkole, więc jest u siebie, zna panie i czuje się dobrze. A atrakcje mają super. Kino, kulig, kręgle, zajęcia muzyczne, taneczne lub plastyczne w domach kultury, zwiedzanie Sejmu, wizyta w straży miejskiej lub w komendzie policji, zajęcia w Domu Spotkań z Historią, bale, basen, łyżwy, muzea… Wszystko to fundowane przez miasto, więc rodzic ani grosza nie płaci, ani za bilety, ani za jedzenie. Dzisiaj go odebrałam sądząc, że był tylko w jednym miejscu, a okazało się, że poszedł też na komendę Policji, choć wczoraj go tam nie zapisałam, ale były wolne miejsca, on chciał, to go wzięli z grupą po obiedzie. I takie zdjęcia im na pamiątkę porobili


Demokracjo, ty dziwko

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 08-01-2011
Tagi: , , , , , ,

Poszliśmy dzisiaj na spacer. Właściwie to moim zamiarem było tylko kupienie czegoś, ale w domu rzuciłam hasło „idziemy na spacer” i potem już się nie chciałam wycofywać. Więc po udanym zakupie poszliśmy się włóczyć po mokrym, szarym, nieco smutnym, parku, gdzie jednak powietrze było dość orzeźwiające, a placu zabaw dało się używać w stopniu zadowalającym. Do parku dojechaliśmy metrem, za to w powrotnej drodze nie mogłam się zdecydować czy chcę jechać metrem, czy tramwajem, ogłosiłam więc demokratyczne głosowanie Tomek wybrał metro, Maja tramwaj i ja uznałam, że jednak też wolę tramwaj. Jakby oboje chcieli metro, byśmy zeszli do podziemia, a tak to zarządziłam marsz w stronę przystanku. I się okazało, że Tomek nie zrozumiał, że przegrał głosowanie, rozwodził się nad zaletami metra i jak lubi nim jeździć, poświęciłam więc trochę czasu na wytłumaczenie mu zasad demokracji. Gdy w końcu zrozumiał że to nie są jakieś głupie żarty, że jest mniejszością i że przegrał, wybuchnął rzewnym szlochem, po czym szedł zrozpaczony mówiąc, że na tramwaj trzeba będzie czekać, marznąć na przystanku, że długo, niewygodnie, że to nie fair, że tak nie można i że pożałujemy tego. Doszliśmy do przystanku i tramwaj pod sam dom śmignął nam tuż sprzed nosów. Demokracja zawisła na włosku, bo sama świadoma tego, że jest coraz ciemniej, coraz zimniej, a w związku z sobotą następny tramwaj będzie za co najmniej 10 minut, miałam na końcu języka powiedzenie: no dobra, idziemy do metra, ale się bohatersko powstrzymałam dla dobra edukacji syna. Doczekaliśmy drugiego tramwaju i pojechaliśmy do domu, wstępując pod drodze do przedstawiciela Chińskiej Republiki Ludowej i nabywając od niego dobra konsumpcyjne w postaci porcji kurczaka w sosie słodko-kwaśnym i wieprzowiny z warzywami. 

Natomiast teraz, wieczorem, dochodzę do wniosku że moje dzieci razem potrafią być bardziej upierdliwe niż doktor Sheldon Cooper z „The Big Bang Theory”. Leże sobie na kanapie pogrążona w lekkiej drzemce, z której wyrywają mnie odgłosy kłótni. Budzę się, leżę udając, że śpię nadal i słucham, jak moje dzieci siedzą i kłócą się, czy mówi się „kakało” czy „kakao”. I tak w kółko. Po jakichś 7 minutach nie wytrzymałam i zareagowałam dość gwałtownie, stanowczo każąc Tomkowi przestać i iść do kuchni ZROBIĆ to kakao, zamiast o nim trajkotać. Zrobili. Wykąpali się. A teraz na łóżku Tomka zgodnie i spokojnie rżną w karty.


jestem bogiem, wyobraź to sobie…

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 10-12-2008
Tagi: , , , ,

Bóg albowiem jest wszechmogący i wszechwiedzący. Za taką istotę wciaż uważa mnie mój syn. Wszystkie dzieci uważają przez pewien czas, że rodzice znają odpowiedź na wszyskie pytania świata, ale kiedyś im to przechodzi. Tomkowi jeszcze nie przeszło. Wciąż uważa że jak mówię: „nie wiem” albo „nie pamiętam” to ściemniam i próbuję tylko się wykręcić od odpowiadania. I drąży, pyta drugi raz, trzeci..
a pytania bywają naprawdę trudne:
– dlaczego pada deszcz?
– kiedy będzie padał śnieg?
– jak się nazywa ten kwiatek?
– a co ten pan ma w pudle? (to akurat najłatwiej, bo mogę go odesłać z tym pytaniem bezpośrednio do pana :D )
– co dziadek robi w pracy? (sama dobrze nie wiem, często robi jakieś nietypowe dla swojego stanowiska rzeczy, więc odpowiadam, żeby sam go zapytał, albo że pisze na komputerze, tak jak mama)
– a dlaczego dziewczynka płacze?
itd…

Z kolei dla Młodej to on jest bogiem. Patrzy się w niego jak w obrazek, wszystko próbuje odgapiać i robić tak samo (i nie jest to tylko moja opinia, widzi to każdy, kto spędzi z nimi kilka godzin). Jak wstajemy rano, przeważnie pierwsza budzę się ja, potem Młoda, siada, patrzy najpierw na mnie, a potem na łóżko Tomka. Jak zobaczy, że on też się obudził i siada na łóżku to zanosi się kwikiem radości i pędzi do niego co sił w czterech kończynach.
A jeśli się nie obudził, to siedzi rozczarowana, chyba że ja wrednie wykorzystam jej miłość do brata i podpuszczę:
„idź, obudź Tomka”
pędzi i zaczyna go tarmosić :D

Tomek ostatnio ma bowiem problemy z porannym wstawaniem. Budzę go budzę, straszę, że w przedszkolu wszystko zjedzą… a ten śpi. Śpi. W końcu mówi że jest jeszcze ciemno i on nie wstanie. Dla Tomka jak jest ciemno to trzeba spać. Co prawda nie kładzie się spać o 16-tej, ale mówi że się powinno to zrobić. No, a skoro jak jest ciemno to się śpi, to też nie chce wstawać rano.

Natomiast jak jest w domu, to uczy Maję chodzić. Ona już coraz częściej staje sobie na nogach bez trzymania i bardzo się z tego raduje, ale iść jeszcze nie umie. To Tomek jak chce ją przemieścić, to już jej nie nosi, tylko łapie za ręce i idą sobie razem. Wygląda to cudnie, oboje są uradowani, ja też… Bardzo mnie cieszy, że się tak kochają i lubią :)