Czy oni jedli?

3

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 23-06-2011
Tagi: , , , ,

- Maja, chodź się bawić ze mną, że ja jestem generał Grievous, a ty jesteś Ahsoka.
– Ahsoka musi zjeść – burczy Maja znad serka Danio.
– W Gwiezdnych wojnach nie jedzą – poucza ją Tomek.


Dzień Dziecka

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 01-06-2011
Tagi: , , , , , , , , ,

Najpierw w weekend poszliśmy se na piknik z okazji dzisiejszego dnia – było sympatycznie, bo oprócz dmuchanej zjeżdżalni, drabinek sznurowych, wielkiej kuli, w której można chodzić i tak dalej było też miasteczko Star Wars, więc ja również miałam się czym jarać. Bolesne były tylko kolejki do wszystkiego, w rekordowej staliśmy na zmianę w 3 osoby dorosłe dwie godziny. Ale warto było, coś, co tam dawali było niesamowite, dawali bowiem możliwość podniesienia kulki… za pomocą Mocy. I działało :>
Zatem w niedzielę dzieci się wybawiły, a dzisiaj zabrałam samego Tomka do kina. Przyszłam z pracy do niego do szkoły i go zgarnęłam do Złotych Tarasów na Kung Fu Pandę. Bardzo się cieszyłam z pomysłu takiego wyjścia z synem w Dzień Dziecka, do momentu, kiedy weszliśmy do kina i ja sobie nagle uświadomiłam, że skoro to właśnie dzisiaj… to ja z moim pomysłem nie będę jedyna… i że czekają mnie dwie godziny w wielkiej sali wypełnionej DZIEĆMI*. I najpierw odstaliśmy w kolejce pełnej takich łepków jak mój Młody po colę w barku, a potem siedliśmy w sali i weszła jedna wycieczka szkolna… druga, trzecia… przy czwartej opanowywałam w sobie natychmiastową chęć ucieczki. Na szczęście to była ostatnia, a po paru minutach kłótni o to gdzie kto siedzi, czyj to popcorn i tak dalej usadowili się i siedzieli cicho. Tuż koło nas co prawda siedział jakiś bardzo głośny i przemądrzały młody człowiek z babcią, ale też ucichł, jak po pół godzinie reklam i zwiastunów zaczął się właściwy film. Nawet mi się udało przysnąć. (Nie, film sympatyczny, nie nudziłam się jakoś strasznie, ale jednak znużenie po pracy dało o sobie znać, a tam było tak wygodnie, cicho, ciemno, przytulnie…). Wyszliśmy z kina, poszliśmy do McDonalda (jak Dzień Dziecka, to dzień dziecka) i tam mój syn zadziwił panią w kasie wbrew jej retorycznemu pytaniu: „frytki i cola do tego HappyMeala?” zażyczył sobie zestaw z pomidorkami i wodą mineralną. Niegazowaną. Nawet moich frytek nie chciał, grzecznie podziękował, pochłonięty studiowaniem instrukcji obsługi zabawki. Także było to bardzo sympatyczne wyjście, a potem w domu zostałam chlaśnięta po oczach i poczuciu estetyki prezentem Mai z przedszkola. Dostała bowiem takie coś, co nazywa się Tennis Trainer, składa się z walizki wypełnionej Różnymi Dziwnymi Kawałkami, które składa się w konstrukcję umożliwiającą granie w coś pomiędzy tenisem a squashem. I zdecydowanie jest bardziej zabawką plenerową, a nie do mieszkania, zwłaszcza małego. I jest wściekle różowe i przyozdobione wizerunkiem Barbie. Aaaaa. Podejrzewam, że skończy się tak, jak z zabawką z zeszłego roku (wściekle różowy zestaw Barbie z rowerem, niemowlakiem i szczeniaczkiem) – Maja się tym poekscytuje parę godzin, po czym zabawka pójdzie w kąt. Jak i wszystkie lalki i inne słitaśne, dziewczęce zabawki. No ale, dziś się cieszyła, a to najważniejsze.
Ja prezentu niby nie dostałam, ale przypadkiem wygrałam kubek w konkursie na facebooku, będzie jak znalazł do pracy :P

* Tak, jestem matką i nie lubię dzieci. Swoje kocham i lubię, poszczególne znajome jednostki też lubię, en masse nie znoszę, godzina występów (przed)szkolnych to dla mnie tortura, bo muszę spędzić ten czas w licznym towarzystwie małych potworów. Brr.


Kąpielowe akcesoria

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 12-04-2011
Tagi: , , ,

Tabletki do kąpieli z Rossmanna barwiące wodę to świetny wynalazek. Niby moje dzieci przesadnie od kąpieli nie stronią, ale różnie bywa z chęcią udania się już do wanny (bo tu jeszcze by się chciało pobawić…). I wtedy wystarczy rzucić: zrobię wam kolorową wodę – i na wyścigi pędzą do łazienki, zrzucając z siebie garderobę.
Mają dwa kolory – czerwone i niebieskie, te drugie moim zdaniem lepsze, bo woda ma bardziej intensywny kolor. Rzeczywiście nie barwi skóry ani wanny – acz dopiero w postaci rozpuszczonej, nierozpuszczona, a zmoczona bardzo łatwo zabarwia skórę, dlatego trzeba uważnie ją wpuścić do wody.


Sztuka przegrywania

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 01-03-2011
Tagi: , ,

Tomek i Maja często się ścigają jak gdzieś idziemy. Na ogół to on jest inicjatorem, wyznacza metę i pędzą oboje. Maja jest szybka, no ale jednak młodsza o te 3,5 roku, ma krótsze nogi i nie daje rady wygrywać. Ale jestem urzeczona, jak biegną, biegną, Tomek dobiega pierwszy do tego słupka czy drzewa gdzie jest meta i krzyczy z triumfem:
– Wygrałem!
Po chwili dobiega Maja i z identyczną radością w głosie krzyczy:
– Przegrałem!

Świetne to jest :)


Zima w mieście jest cool

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 18-02-2011
Tagi: , , , ,

Mamy ferie, więc młody chodzi na „Zimę w mieście”. Na szczęście jest w naszej szkole, więc jest u siebie, zna panie i czuje się dobrze. A atrakcje mają super. Kino, kulig, kręgle, zajęcia muzyczne, taneczne lub plastyczne w domach kultury, zwiedzanie Sejmu, wizyta w straży miejskiej lub w komendzie policji, zajęcia w Domu Spotkań z Historią, bale, basen, łyżwy, muzea… Wszystko to fundowane przez miasto, więc rodzic ani grosza nie płaci, ani za bilety, ani za jedzenie. Dzisiaj go odebrałam sądząc, że był tylko w jednym miejscu, a okazało się, że poszedł też na komendę Policji, choć wczoraj go tam nie zapisałam, ale były wolne miejsca, on chciał, to go wzięli z grupą po obiedzie. I takie zdjęcia im na pamiątkę porobili


Demokracjo, ty dziwko

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 08-01-2011
Tagi: , , , , , ,

Poszliśmy dzisiaj na spacer. Właściwie to moim zamiarem było tylko kupienie czegoś, ale w domu rzuciłam hasło „idziemy na spacer” i potem już się nie chciałam wycofywać. Więc po udanym zakupie poszliśmy się włóczyć po mokrym, szarym, nieco smutnym, parku, gdzie jednak powietrze było dość orzeźwiające, a placu zabaw dało się używać w stopniu zadowalającym. Do parku dojechaliśmy metrem, za to w powrotnej drodze nie mogłam się zdecydować czy chcę jechać metrem, czy tramwajem, ogłosiłam więc demokratyczne głosowanie Tomek wybrał metro, Maja tramwaj i ja uznałam, że jednak też wolę tramwaj. Jakby oboje chcieli metro, byśmy zeszli do podziemia, a tak to zarządziłam marsz w stronę przystanku. I się okazało, że Tomek nie zrozumiał, że przegrał głosowanie, rozwodził się nad zaletami metra i jak lubi nim jeździć, poświęciłam więc trochę czasu na wytłumaczenie mu zasad demokracji. Gdy w końcu zrozumiał że to nie są jakieś głupie żarty, że jest mniejszością i że przegrał, wybuchnął rzewnym szlochem, po czym szedł zrozpaczony mówiąc, że na tramwaj trzeba będzie czekać, marznąć na przystanku, że długo, niewygodnie, że to nie fair, że tak nie można i że pożałujemy tego. Doszliśmy do przystanku i tramwaj pod sam dom śmignął nam tuż sprzed nosów. Demokracja zawisła na włosku, bo sama świadoma tego, że jest coraz ciemniej, coraz zimniej, a w związku z sobotą następny tramwaj będzie za co najmniej 10 minut, miałam na końcu języka powiedzenie: no dobra, idziemy do metra, ale się bohatersko powstrzymałam dla dobra edukacji syna. Doczekaliśmy drugiego tramwaju i pojechaliśmy do domu, wstępując pod drodze do przedstawiciela Chińskiej Republiki Ludowej i nabywając od niego dobra konsumpcyjne w postaci porcji kurczaka w sosie słodko-kwaśnym i wieprzowiny z warzywami. 

Natomiast teraz, wieczorem, dochodzę do wniosku że moje dzieci razem potrafią być bardziej upierdliwe niż doktor Sheldon Cooper z „The Big Bang Theory”. Leże sobie na kanapie pogrążona w lekkiej drzemce, z której wyrywają mnie odgłosy kłótni. Budzę się, leżę udając, że śpię nadal i słucham, jak moje dzieci siedzą i kłócą się, czy mówi się „kakało” czy „kakao”. I tak w kółko. Po jakichś 7 minutach nie wytrzymałam i zareagowałam dość gwałtownie, stanowczo każąc Tomkowi przestać i iść do kuchni ZROBIĆ to kakao, zamiast o nim trajkotać. Zrobili. Wykąpali się. A teraz na łóżku Tomka zgodnie i spokojnie rżną w karty.


Tomek zbudował robota

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 31-12-2010
Tagi: , ,


Przedstawienie Tomka

3

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 04-12-2010
Tagi: , ,

Syn mnie zaprosił na przedstawienie. Do przedstawienia był użyty stół nakryty poszewką tak, że zwisała ona do podłogi i nie było widać, co się dzieje za stołem, a na blacie była scena, po której chodziły pluszaki-aktorzy.

I historia zaczyna się od rozmowy Kotka i Małpy o tym, że oni się boją Cthulhu i chcą go zabić, ale nie potrafią. Idą zatem zapytać Gąsiennicy co zrobić, żeby zabić Cthulhu. Gąsiennica mówi, że muszą znaleźć Krokodyla.
(w tym momencie połowa widowni, tj Maja wybiegła ze swojego miejsca, poleciała za stół, zza którego wystawał kawałek Krokodyla, podniosła w górę i krzyknęła triumfalnie: znalazłam! to zamieszanie zostało jednak szybko opanowane)
Krokodyl powiedział, że oczywiście, pójdzie i zabije Cthulhu. Poszedł na paluszkach, po cichutku podszedł do śpiącego w swojej jaskini Cthulhu, ale ten się obudził, powiedział, że on jest najsilniejszy  i zabił Krokodyla. Napuszył się i poleciał do maszyny, która psuje świat. W tej sytuacji Kotek i Małpa naradzili się znowu i Małpa wkurzona poszła do tej maszyny, powiedziała Chulhu: jestem zła! I go zabiła. Wróciła do Kotka, poszli razem powiedzieć to Gąsiennicy, a potem poszli i Małpa ożywiła Krokodyla. Ten się obudził, zapytał gdzie jest, co się stało i bardzo się ucieszył, że Cthulhu nie żyje.
Oczywiście to tylko fabuła, tam było dużo świetnych dialogów (Gąsiennica, gdy do niej pierwszy raz przychodzą, pyta: No czego tam znowuż?) i dużo ekspresywnej gry aktorskiej pluszaków (ożywianie Krokodyla było bardzo sugestywne, tak samo walki z Cthulhu). I naprawdę, pomysł świetny, wszystko to przecież Młody sam wymyślił.


Ben 10 a porządki

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 03-12-2010
Tagi: , , , ,

Zalecam szybkie posprzątanie porozrzucanych na podłodze puzzli, bo będę odkurzać

– Maja, w co się zmieniasz, żeby szybko posprzątać? Bo ja w Szybciora!
– Ja w Szamfajera
– Nieeeee, Szlamfajer wolno sprząta! Zmień się w Szybciora!
– Nie!
– Tak!
/…/
W międzyczasie Tomek wstaje i zjeżdżają mu z tyłka spodnie
– Oooo, moje gatki niebieskie
Podciąga, po czym nieco speszony mówi smętnie:
– Moje gatki dzisiaj spadają.
Myśli chwilę:
– I wszystkich kosmitów też! – Dodaje zdecydowanie radośniej. No tak, w końcu jak wszystkim spadają, to żadna tragedia że jemu też spadły.


Link dla nieogarniających tematu


A to kot (nie)skubany

4

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 02-12-2010
Tagi: , , ,

Kot wszedł do otwartego piekarnika. Maja podbiegła z szatańskim śmiechem i zamknęła piekarnik – ostrożnie jednak, upychając przedtem ogon kota w środku, a nie przycinając mu go w połowie. A Tomek powiedział:
– I teraz zapalimy ogień i poczekamy aż z kota zrobi się kurczak.
– Kurczak? – pytam
– No tak, kurczak. Znaczy mięso.
– Ale takiego kota, tak jak jet teraz? Z sierścią? To będzie włochate mięso, niedobre
– A skąd to wiesz? – pyta nieco podejrzliwie mój syn – W szkole cię uczyli?
Zastanowiłam się przez chwilę czy w szkole mnie uczyli, że kota przed pieczeniem należy oskubać z sierści, doszłam do wniosku że nie i że nie wiem zupełnie kiedy i gdzie posiadłam taką wiedzę.
W międzyczasie zdeterminowany kot otworzył sobie piekarnik i wyszedł powoli.
Tomek oczywiście nachylił się nad nim i rzekł:
– Nie wchodź do piekarnika. Bo naprawdę zapalimy ogień i cię upieczemy!

*zbulwersowanym wyjaśniam, że wszyscy żartowaliśmy i nikt naprawdę nie ma zamiaru piec kota.