Małe sukcesy wychowawcze

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 20-06-2011
Tagi: , ,

Wracamy z urodzin koleżanki Mai. Dzieci puściły się chodnikiem, mogą sobie pobiegać jak pozwolę. I widzę, że Tomek pobiegł dalej, a Maja natknęła się na chłopaka z psem. Jestem jakieś 15 metrów od niej i widzę jak staje… po czym głośno i wyraźnie pyta właściciela psa:
– mogę pogłaskać pieska?
Okazało się, że lepiej nie, co przyjęła ze spokojem i zrozumieniem. I poleciała dalej.

I wiecie, to jest niesamowita radość zobaczyć że to, co się dziecku tłumaczyło i wpajało – DZIAŁA. Że ileś razy się powstrzymywało garnące się do psa dziecko i mówiło, że trzeba zapytać i potem to dziecko samo z siebie pamięta i stosuje. I do tego potrafi bez skrzywienia przyjąć odmowę (przynajmniej w tej kwestii).


Konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja

3

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 18-08-2010
Tagi: , , ,

Córka niedawno nabrała denerwującego zwyczaju. Prosi o coś do jedzenia, ba, domaga się głośno i po wielokroć.
– Serek, serek, chce serek!!
Dostaje serek, zanurza w nim łyżkę… miesza sobie serek, wyciąga łyżkę, ogląda, ogląda własną stopę, drapie się w głowę, wstaje, odchodzi… A serek nieruszony, ani łyżeczki nie zjadła.
Powtarzało się to często, z różnymi rzeczami, postanowiłam oduczyć. Pierwszego dnia Maja usłyszała że nie dostanie nic do jedzenia, dopóki nie zje śniadania, czyli miseczki płatków na mleku, których wcześniej się domagała wielkim krzykiem. Wzruszyła ramionami i nie przejęła się. Potem trochę zgłodniała, to żebrała o „napki” (kanapki). Płatków odmówiła. Na obiad zrobiłam pieczone kurze skrzydełka z ziemniaczkami (czyli coś, co oboje dzieci bardzo lubią). Maja siedziała i jęczała że chce kulczaka i mniaki, ale płatków twardo odmawiała. Jak nie patrzyliśmy próbowała ukraść trochę ziemniaków z talerza Tomka, ale udaremniliśmy. Pod wieczór była już bardzo głodna, śpiąca i wyczerpana (chociaż wodę do picia dostawała, owszem, w ilościach w jakich chciała). Ale płatków twardo odmawiała. Wreszcie około 18.00, po całym dniu postu zdecydowała się zjeść te rozciapciane w mleku płatki. Dostała potem odłożone dla niej skrzydełko, ziemniaczki, dostała kakao i poszła spać. A my pogratulowaliśmy sobie zwycięstwa woli.
Parę dni spokoju i sytuacja się powtórzyła, tym razem z serkiem. Identyczne postępowanie… i serek został zjedzony o 14.00.
Dodam, że wszystkie te rzeczy, które Maja chce, a potem nie zjada bez przymusu, to coś, co od dawna je, lubi i nigdy nie miała żadnego problemu, jej odmawianie zjadania to normalne marudzenie/walka o postawienie na swoim/próba sił, itd. Bunt dwulatka w rozkwicie. Ale ja się nie dam, ja tu rządzę :)