Ewolucja wiary

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 30-12-2010
Tagi: , , , ,

Im bliżej było Bożego Narodzenia, tym bardziej kategoryczne stwierdzenia Tomka, że Święty Mikołaj nie istnieje pojawiały się rzadziej. Zaś dwa dni przed Wigilią, gdy kupowaliśmy choinkę i pan sprzedawca zaoferował gratis sianko na stół, po czym wrzucił nam tego sianka solidną reklamówkę z kłębem siana wielkości ludzkiej głowy, Tomek radośnie powiedział, że to będzie dla reniferów Świętego Mikołaja, gdy przyleci. Jak to stwierdził Zubil, widać Tomek przyjął co do istnienia Mikołaja założenie takie, jak Pascal co do istnienia Boga. W sumie rozsądnie.
Prezenty były, renifery jednakowoż siana nie zjadły, próbował je zjadać kot, ale tu ja nie pozwoliłam. Kot zresztą też dostał prezent, smakołyk i zabawkę. A Tomek swojego kochanego Ben 10, płyn do kąpieli Hot Wheels, samochodzik i planszową grę wojenną „303” w której Luftwaffe walczy z RAF o Londyn. Maja została zasypana Hello Kitty, Mikołaj jej dostarczył sukienkę, spinki do włosów, worek na kapcie lub coś innego, samochodzik i jeszcze dwie książeczki. Najbardziej z tego wszystkiego była zafascynowana spinkami, właściwie w wigilijny wieczór wszystko poszło w kąt, tylko spinki były przyczepiane, odczepiane, tulone, gubione, odnajdywane…


Mikołaj nie żyje!

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 09-12-2010
Tagi: , , , , , ,

Miejsce wydarzeń:
osiedlowy sklep spożywczy

Osoby dramatu:
Tomek (6,5),
Maja (3),
Matka
Personel sklepu,
Inni klienci

Matka z dziećmi robi zakupy, wchodzą do części, gdzie jest mięso i mrożonki. Stoi tam wielki sztuczny Święty Mikołaj. Na widok dzieci pani zza lady włącza Mikołaja, który zaczyna „śpiewać” i ruszać się. Maja staje z oczami jak pięciozłotówki, otwiera buzię i wpatruje się urzeczona. Potem woła: cieść, Mikołaj! Na to Tomek reaguje żywiołowo – tłumaczy siostrze, że to nie jest prawdziwy Mikołaj, nie jest żywy i w ogóle nie ma Mikołaja.
– Jest Mikołaj! Cieść Mikołaj! – woła Maja, nie zwracając uwagi na Tomka i machając łapką do owego potwora, który dla odmiany nie śpiewa już „Jingle Bells”, ale woła: „HOHOHOHOHO, Merry Christmas!”
– NIE MA Mikołaja – krzyczy Tomek.
– Jest!
– Nie ma! To tylko ludzie się tak przebierają!
– Jest Mikołaj!
– Mikołaj nie żyje! – krzyczy już na cały głos zdesperowany młodzieniec.
Personel sklepu oraz Inni klienci pokładają się ze śmiechu.  Matka, która w międzyczasie nabyła słoninę i mięso mielone, rzuca odruchowo: „nie kłóćcie się” i prowadzi dzieci do kasy. Tam pewna starsza pani mówi Tomkowi, że Mikołaj istnieje, a Tomek jej tłumaczy że nie, że to tylko ludzie się przebierają, a prezenty kupują i podrzucają pod choinkę rodzice. Pani nieustępliwie twierdzi, że to nieprawda, że Mikołaj jest naprawdę. Matka płaci, zgarnia dzieci, wychodzą.

Kurtyna.

Następnego dnia Mikołaj zostaje uwieczniony:


świątecznie

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 25-12-2008
Tagi: , , , , ,

W przedświątecznym ferworze porządków i przygotowań Maja gdzieś zniknęła. Zwrócił na to uwagę Tomek, pytając: a gdzie Maja? Rozejrzałam się, rzuciłam do Tomka: idź, poszukaj.
– A, jest Maja! Jest w łazience!
– A co ona tam robi? – spytałam z lekkim poddenerwowaniem, zastanawiając się czy będę musiała myć ręce i lecieć na ratunek
– ona tam sobie… myje!
– CO myje?
– podłogę myje!
– CZYM?!
– gąbką!

To mnie uspokoiło. No bo w sumie niech sobie myje dziecina. Zapomniałam tylko, że roczne dziecko „co do ręki, to do buzi”…
Wigilia jak to Wigilia. Zrobiłam olbrzymią ilość sałatki – wszyscy jedliśmy, ojciec 3 razy brał dokładkę, bo tak mu smakowała, a i tak nie zniknęła nawet połowa. Rodzice dostali jej na wynos i wreszcie została ilość, z którą (być może) sobie poradzimy. Tomek odmówił konsumpcji zarówno kapusty (grzyby to coś czego nie znosi i nawet jak mu powyjmowałam, to kapusta z grzybami bez grzybów też go napełniała wstrętem.) jak i klusek z makiem.
Młoda zaś wigilijną wieczerzę przespała, obudziła się na rozdawanie prezentów, a potem znowu poszła spać. Za to dzisiaj chce spróbować wszystkiego, zjadła i troszkę kapusty i sałatki i piernika…
Spoważniała jakoś ostatnio. Skończyła 19 grudnia roczek i jakby to rozumiała. Wczoraj siedziała i patrzyła ze zdziwieniem, ale i fascynacją na świąteczne przygotowania. A jak śpiewaliśmy całą rodziną kolędy, to oczy miała jak pięciozłotówki. Fakt, nieczęsto się zdarza taki widok ;) No i repertuar też nietypowy.
A dzisiaj szaleją bawiąc się wszystkimi zabawkami, które wczoraj dostali. A ja leniuchuję, bawię się z nimi, oglądam pierwszy sezon „Desperate Housewives”, jem, trochę pracuję…

Tomek nie wierzy w to, że prezenty przyniósł Święty Mikołaj. Układa układankę z krecikiem i mówi: dostałem od babci i dziadka. Próbowałam coś nieśmiało, że to Mikołaj przyniósł, ale Młody powiedział stanowczo, że przecież wyszedł z dziadkiem popatrzeć czy Mikołaj nie idzie i nie przyszedł. Heh. No cóż… Grunt że jest szczęśliwy.
Śpiewa właśnie piosenki Rammsteina do mikrofonu, który dostał :D
Bardzo przyjemne Święta. Spokojne. Nikt nikogo do niczego nie przymuszał, jedzenie było dobre, kolędy śpiewaliśmy fałszując, ale mając z tego wiele radości… Tak, jak powinno być.