Mamo, kup mi jelito!

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 13-03-2011
Tagi: , , ,

Wchodzimy do nowego kiosku w metrze. Ja coś kupuję przy kasie, dzieci oglądają kolorowe gazetki.
– Mamooooo, tu jest Hello Kitty dodane do gazety! – woła do mnie Tomek.
– O, a tu Ben 10! – dodaje.
Podchodzę.
– O, a tu jelito – konstatuję.
– Jelito? – pytają oboje.
– Jelito.
Biorę gazetkę do ręki.
– Jelito grube, tak tu piszą.
– Co to jest jelito? – pyta Tomek.
– Mamo, kup mi jelito! – woła Maja.
Wytłumaczyłam co to jest jelito, zdziwiłam syna informacją, że on też ma takie w sobie, gazetki nie kupiliśmy – powiedziałam, że może wracając, bo co będziemy targać jelito przez całe Pole Mokotowskie. Na szczęście potem zapomnieli. A oto rzeczone…


Demokracjo, ty dziwko

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 08-01-2011
Tagi: , , , , , ,

Poszliśmy dzisiaj na spacer. Właściwie to moim zamiarem było tylko kupienie czegoś, ale w domu rzuciłam hasło „idziemy na spacer” i potem już się nie chciałam wycofywać. Więc po udanym zakupie poszliśmy się włóczyć po mokrym, szarym, nieco smutnym, parku, gdzie jednak powietrze było dość orzeźwiające, a placu zabaw dało się używać w stopniu zadowalającym. Do parku dojechaliśmy metrem, za to w powrotnej drodze nie mogłam się zdecydować czy chcę jechać metrem, czy tramwajem, ogłosiłam więc demokratyczne głosowanie Tomek wybrał metro, Maja tramwaj i ja uznałam, że jednak też wolę tramwaj. Jakby oboje chcieli metro, byśmy zeszli do podziemia, a tak to zarządziłam marsz w stronę przystanku. I się okazało, że Tomek nie zrozumiał, że przegrał głosowanie, rozwodził się nad zaletami metra i jak lubi nim jeździć, poświęciłam więc trochę czasu na wytłumaczenie mu zasad demokracji. Gdy w końcu zrozumiał że to nie są jakieś głupie żarty, że jest mniejszością i że przegrał, wybuchnął rzewnym szlochem, po czym szedł zrozpaczony mówiąc, że na tramwaj trzeba będzie czekać, marznąć na przystanku, że długo, niewygodnie, że to nie fair, że tak nie można i że pożałujemy tego. Doszliśmy do przystanku i tramwaj pod sam dom śmignął nam tuż sprzed nosów. Demokracja zawisła na włosku, bo sama świadoma tego, że jest coraz ciemniej, coraz zimniej, a w związku z sobotą następny tramwaj będzie za co najmniej 10 minut, miałam na końcu języka powiedzenie: no dobra, idziemy do metra, ale się bohatersko powstrzymałam dla dobra edukacji syna. Doczekaliśmy drugiego tramwaju i pojechaliśmy do domu, wstępując pod drodze do przedstawiciela Chińskiej Republiki Ludowej i nabywając od niego dobra konsumpcyjne w postaci porcji kurczaka w sosie słodko-kwaśnym i wieprzowiny z warzywami. 

Natomiast teraz, wieczorem, dochodzę do wniosku że moje dzieci razem potrafią być bardziej upierdliwe niż doktor Sheldon Cooper z „The Big Bang Theory”. Leże sobie na kanapie pogrążona w lekkiej drzemce, z której wyrywają mnie odgłosy kłótni. Budzę się, leżę udając, że śpię nadal i słucham, jak moje dzieci siedzą i kłócą się, czy mówi się „kakało” czy „kakao”. I tak w kółko. Po jakichś 7 minutach nie wytrzymałam i zareagowałam dość gwałtownie, stanowczo każąc Tomkowi przestać i iść do kuchni ZROBIĆ to kakao, zamiast o nim trajkotać. Zrobili. Wykąpali się. A teraz na łóżku Tomka zgodnie i spokojnie rżną w karty.


fotorelacja

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 27-07-2009
Tagi: , , ,

bo do pisania nie mam weny ostatnio :-)


26072009(002)
26072009(008)
26072009(024)
Młody zdobywa skałę


pewnego razu w lesie

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 21-06-2009
Tagi: , , ,

las jest taki wielki, a ja malutka


ale śmiało ruszę przed siebie


pogrzebię sobie. o, coś tu jest!


zaniosę mamie, pewnie się ucieszy


a potem pogrzebiemy razem z bratem



Maja na leśnych dróżkach

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 07-06-2009
Tagi: , ,

Od czerwiec

mistress of destruction

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 04-04-2009
Tagi: , , , , ,

Dziecko płci żeńskiej. W wieku rok i 3 miesiące. Chodzi. Otwiera. Wspina się. Wyciąga. Drze (papier, ryjek…). Zabiera. Nie słucha. Uśmiecha się figlarnie.

Od mniej więcej miesiąca mam w domu permanentny chaos. Na początku podejmowałam próby uporządkowania wszystkiego, gdy dzieci pójdą spać, ale szybko doszłam do wniosku, że zbyt wiele czasu i energii pochłania mi czynność, której efekty i tak zostaną zniweczone następnego dnia. I to 10 razy szybciej. Także teraz staram się tylko wiedzieć co gdzie jest, oraz mieć przejście na strategicznych szlakach do poruszania się po mieszkaniu.
Młoda jest wieku eksperymentowania, poszukiwania, pierwszych prób zaznaczenia swojego „ja”. Sprawdza co wolno, czego nie wolno, a jak nie wolno, to czy aby na pewno zawsze nie wolno. Bo może jak 153 raz spróbuję się dobrać do piekarnika, to mama pozwoli?
Mama nie pozwoli, w kwestii konsekwencji zakazów dziecięcych mama ma wprawę.

Jestem jednak pod wrażeniem odwagi Młodej. Rozumiem częściowo jej motywację – chce być zauważona, walczy z Tomkiem o moją uwagę, zainteresowanie. Jednocześnie chce robić wszystko tak jak on. Małpuje jego zachowania, ruchy, zajęcia.
Potrafią się już fantastycznie bawić w proste zabawy typu chowanie się w szafie, wyścigi samochodowe, walki rycerskie, budowanie z klocków (choć tu jednak Maja częściej rozwala, ale czasami przez chwilę dokłada klocki budując).
Gorzej że Młoda wchodzi WSZĘDZIE. Jej odwaga oraz pomysłowość mnie nieustannie zadziwiają. Żeby zajrzeć gdzieś wysoko potrafi sobie przynieść i ułożyć piramidkę z czterech litrowych kartonów z sokiem. Stoi potem takie na rozjeżdzającej się, chwiejnej konstrukcji, trzyma się kurczowo brzegu zlewu – ale jaka dumna, bo udalo jej się wejść i zajrzeć co ja tam robię. I tak ciągle i wszędzie, próby ograniczenia jej podpórek nic nie dają, zawsze coś znajdzie. W sumie bezpieczniej już będzie kupić jej coś takiego, żeby oficjalnie sobie stała wyżej.

Zrobiło się ciepło, więc zaczęliśmy chodzić na plac zabaw bez wózka – wcześniej nawet jak pogoda była ładna to jeszcze Młoda postawiona na ziemi na ogół od razu opadała na kolana i próbowała raczkować. No i znów Maja zaskakuje odwagą – pierwszy raz postawiona na żwirku na placyku stała parę minut jak słupek soli, potem nieśmiało, bardzo nieśmiało ruszyła trzymajac się mocno ogrodzenia, a po pół godzinie już biegała pędem po całym placu zabaw.
Dzisiaj zachęciłam ją delikatnie do wlezienia do takiego „domku” – ot, konstrukcje takie – tu schodki, tam mostek, zjeżdzalnia, pokoik… Też pierwsze minuty nieśmiało, a po chwili tup tup tup – ledwo nadążałam, żeby jej pilnować i asekurować jednak w miejscach, gdzie teoretycznie mogłaby spać z wysokości około 120 cm. Siadła na zjeżdzalni, odepchnęła się, zjechała z kwikiem radości, wylądowała na nogach – nawet nie zdążyłam stanąć pod tą zjeżdzalnią, żeby ją złapać na dole. Ledwo zjechała, zaczęła się gramolić po zjeżdżalni na górę, żeby zjechać drugi raz :D
A gry wracaliśmy spotkaliśmy kota – Tomek natychmiast poleciał za nim, żeby go pogłaskać, a Młoda za bratem
Maja goni kota
Dogonił. Pogłaskał. Zmęczeni zabawą zasnęli szybko. Dumna jestem z córki. Z syna też, choć z innych powodów niż zjeżdzanie na zjeżdżalni ;)
Ale jak wychodziliśmy z placyku, to Tomek poszedł przodem, za nim ja ruszyłam żeby wytoczyć wózek (bo jednak ze względu na wcześniejsze zakupy i przewożenie akcesoriów do piaskownicy wzięłam go tym razem), Maja została z tyłu, bo nie ma jeszcze nawyku trzymania się stada. Tomek odwrócił się, zobaczył że ja beztrosko idę do przodu z wózkiem, a Młoda zostaje z tyłu i krzyknął ostrzegawczo – przypominająco: „Moja siostra!” Mnóstwo razy mu mówiłam, że na pewno nigdy nie zapomnę o Mai, a on i tak odruchowo dba o nią. I choć tego typu przypomniania z jego strony słysałam mnóstwo razy, za każdym razem mnie to wzrusza. Bo Tomek często kłóci się z siostrą, biją się o zabawki, ona mu niszczy budowle, przeszkadza układać puzzle, drze rysunki, szarpie go, ciągnie za włosy – ale przecież kochają się szalenie jednocześnie.
Czasami Maja spontanicznie przytula do niego, on ją obejmuje, mówi: „moooja siostra” takim zadowolonym głosem, z czułością, ze spokojem – oto wszystko jest tak, jak powinno być. Za każdym razem rozkłada mnie to na łopatki. Dobrze jest dzieciom, które mają rodzeństwo. Bardzo dobrze.