A to potwór łasy!

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 20-04-2011
Tagi: , ,

Tomek nudzący się w domu z zapaleniem ucha jęczy:
– Ja chcę do Izu…
– No toż zobaczysz się dzisiaj z Izu, bo przyjdzie wieczorem.
– Ale ja chcę do niej do domu.
– A po co? Co tam takiego u niej w domu?
– Cukierki!

Humpf. Opisuję request Tomka Izu na gg i ona mówi, że już nie ma cukierków. Przekazuję to synowi.
– To jak mamy cukierki, a Izu nie, to ja już nie chcę do Izu.


Czy kobieta jest ludziem?

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 07-03-2011
Tagi: , ,

- Przyjdzie dziś Izu, bo ja wychodzę wieczorem – oznajmiam młodzieży.
– Izu – cieszy się jak zwykle Maja – Dziewczynka Izu?
– Eeee? No Izu to nie jest dziewczynką, jest kobietą
– Nie, Izu nie jest kobietą – mówi stanowczo Maja
– A kim jest?
– Izu jest ludziem!


Jak przeżyć tydzień z rotawirusem

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 27-02-2011
Tagi: , , , , ,

Odpowiedź jest prosta: CIĘŻKO. Przechodziłam już rota i z każdym dzieckiem i sama, ale zawsze trwało to dzień-dwa, było nieprzyjemnie i męcząco, ale szybko mijało. A teraz jak Majka zaczęła chorować w nocy z poniedziałku na wtorek, tak trwało to i trwało. Najprzykrzejsze było, że pół dnia ją bolał brzuszek, leżała i jęczała, potem robiło się lepiej i myślałam, że już się poprawia na stałe, a jednak potem w nocy znów wymioty i inne atrakcje. A z piątku na sobotę nastąpiła kulminacja – Młoda zaczęła odmawiać picia (apetytu nie miała od początku, ale wodę czy herbatkę grzecznie wypijała) i leżała cały dzień popłakując. Wieczorem zasnęła, ja zajęłam się pogaduszkami i piciem alkoholu z Izu oraz potem z Zubilem, I. zrobiła genialne śledzie w śmietanie, a jednego, który został, pokroiła w dzwonka i zarządziła picie wódki pod śledzia za zdrowie Mai. Wypiliśmy, a wkrótce potem Młoda się obudziła. Przyszła. Przykleiła do Izu. Skończyliśmy imprezowanie, usiedliśmy z nią na/przy łóżku, okazało się, że siedzieć z nią można, ale leżeć nie, minuty mijały, Maja zaczęła płaczliwie mówić, że „ja nie chcę” i właściwie nie wiadomo było czego nie chce, początkowo sądziłam, że chodzi właśnie o to, że nie chce leżeć/spać, ale przyjaciele szybko powiedzieli, że nie, to już nie jest o coś konkretnego – ona po prostu ma dość wszystkiego, dość tego bólu brzuszka, dość chorowania, dość czucia się źle. No i tak ze dwie godziny chlipania, powtarzania tego „ja nie chcę”, tulenia, noszenia jej na rękach, kołysania, zaczęłam wymiękać, zaczęło mnie boleć serce z nerwów, sama miałam ochotę wybuchnąć płaczem. I tu Izu z Zubilem zachowali się niesamowicie, on ją przejął i nosił, ona mnie wyrzuciła z pokoju, kazała iść i sobie zapalić, posiedziałyśmy razem, dopóki z pokoju przestały dochodzić ryki Mai, wróciłyśmy, trochę pochlipywała, ale w końcu zasnęła. Rano przez chwilę znów marudziła, ale dało się ją zagadać, zająć grą w karty czy rysowaniem. I nastąpił przełom, ta noc była straszna, ale potem już było lepiej, zaczęła pić, brzuszek tak nie bolał, mniej leżała, teraz, w niedzielę, już je prawie normalnie, kłóci się z kotem i Tomkiem, bawi, jest dobrze.
Także ten, wbrew logice uważamy, że walnięcie setki pod śledzika za zdrowie dziecka jakoś pomogło ;) Choć nie mniej zapewne pomogła cierpliwość, wmuszanie w nią Orsalitu ( w sobotę jedną porcję wypiła zaspana, o drugą się targowałyśmy – ostatecznie skusiło ją malowanie paznokci, za każdy łyk tego świństwa malowałam jej jeden pazurek i tak wypiła całą szklankę oraz miała wszystkie paznokcie u rąk i nóg czerwone), dawanie probiotyków, robienie kleiczku, trzymanie ręki na brzuszku, tulenie i pocieszanie.


Czy Izu ma dziecko?

4

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 24-02-2011
Tagi: , , , , ,

Maja popłakuje.
– Co się dzieje, mała?
– Ona płacze, bo Izu poszła – informuje mnie Tomek.
– Tak, Maju? Płaczesz, bo Izu poszła?
– Tak.
– No ja wiem, ale ona musiała. Musiała iść zaprowadzić Bartusia do lekarza. Tego co był rano.
– Bartusia? – dziwi się Tomek, który nie poznał rzeczonego.
– Uhm, to jej…
– A, wiem, jej dziecko? – cieszy się Tomek, że rozszyfrował tajemniczą postać.
– Co???? Nie, nie, Bartek to jej znajomy.
– No to czemu on nie mógł sam iść do lekarza?
– … Bo on miał… nie miał… bo Izu miała taką kartę wstępu, bez której on by nie wszedł…
– Aha.


To wszystko dla Izu

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 16-02-2011
Tagi: , ,

Młody siedzi i od godziny rysuje.
– O, jakie ładne kwiatki! – zauważam spoglądając mu przez ramię.
– Staram się, jak mogę – oznajmia syn. – To wszystko robię dla Izu!

(Izu – ich opiekunka)