Pokolenie Googla

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 21-07-2011
Tagi: , ,

Tomek rzecze:
– ja pamiętam, jak kiedyś grałem w Boba Budowniczego.
– a gdzie? – pytam lekko zaskoczona, bo nie mamy w domu takiej gry.
– no na googlach!- odpowiada ze zniecierpliwieniem syn.


sierotyzmu ciąg dalszy

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 27-10-2008
Tagi:

siedzę w internecie czytając blogi. pić mi się chce. o jak bardzo chce. ale nie mogę się oderwać, no nie mogę się oderwać od czytania/oglądania. na przykład tego
no i gdy wreszcie mobilizuję się do pójścia po coś do picia, odkrywam, że tuż obok komputera stoi cały karton soku i szklanka – które to rzeczy przyniosłam sobie pół godziny temu, kiedy to krzątałam się po mieszkaniu wykonując różne nudne czynności i już wtedy poczułam pragnienie. taaak. nie wiadomo czy cieszyć się z mojej zapobiegawczości (że tak sobie naszykowałam picie) czy płakać nad gapiostwem (że przez pół godziny nie zauważyłam czegoś, co było jakieś 20 cm od miejsca, w które wbijałam wzrok). na pewno cieszyć się może Eirena, której twórczości zostałam fanką. 


Dwa światy… a może jeden?

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 14-10-2008
Tagi:

Dwukropek i zamknięcie nawiasu automatycznie zamienione zostanie na animowany obrazek. Automatycznie też ściągnie się i zainstaluje nowa wersja przeglądarki, programu, komunikatora, systemu operacyjnego. Najnowszy plugin, najnowsze wersja, najnowsza wersja życia.
Spellcheck sam poprawi Twoje błędy, myszka sama przejdzie w stan czuwania, komputer dokona aktualizacji. Co pozostaje Tobie, mały człowieczku?
W internecie, jeśli nie jesteś na bieżąco wypadasz z obiegu. Internet stał się częścią życia, więc jeśli nie jesteś na bieżąco z Siecią, nie jesteś na bieżąco z życiem. Offline = Dead.

A przecież nie są tak bliźniacze te światy. „Śmierć w sieci” nie oznacza zgonu w realu. Z faktu, ze nawet kilkudziesięciu trolli napisze na forum, że samotne matki to niemiłe zdziry z obwisłymi cyckami, z którymi nikt nie chce się zadawać, nie oznacza że ktokolwiek w realu się tak zachowuje. Floodowanie nie oznacza że autor w realu też nawija jak nakręcony.
A jednak… Ktoś, kto nie ma bloga, numeru gg, konta na popularnym serwisie społecznościowym, nie wie co to YouTube, etc, etc w pewnym sensie nie istnieje. A z drugiejs strony kontakty netowe są czasami tak płytkie, ze zamiast człowieka bot mógłby obsługiwać taki netowy wizerunek. Skoro komputer „sam” aktualizuje oprogramowanie, to równie dobrze mógłby aktualizować image w sieci.
Ot, o tej samej godzinie pisać #dzieńdobry (#kawa, #praca, #obiad,etc…) na blipie, tu i ówdzie zmienić czasem jakieś dane, avatar, zamieścić w komentarzu na blogu dwukropek i nawias, które zostaną automatycznie zamienione na animowany obrazek…
Spokojnie da się napisać taki program. Po co więc jesteśmy wtedy my – żywi ludzie?

Szyderczo się śmieje żółta buźka…
buźka

Cóż, tego tekstu nie napisałby bot. Ale już zdjęcia przyrody mógłby robić automat i przesyłać na Picassę/blipa/Flickera, cokolwiek. Trochę się zaciera ta różnica między tym, co robi w necie człowiek, a co robią programy. Jak daleko zajdzie? Do czego nas to zaprowadzi? Emocje w sieci nie są takimi, jak w życiu. Dwukropek i otwarcie nawiasu sygnalizuje smutek, ale daje nikłe pojęcie o tym, co się dzieje w duszy człowieka. Przesłane przez GG <przytul> tak naprawdę nic nei znaczy. To własnie jedna z tych rzeczy, które mógłby robić bot. Automatycznie wysyłać takie „pocieszenie” na hasło #niechmniektośprzytuli. Och dobrze, nie mówię przecież że to kompletnie bez sensu – zawsze to miło. Ale to takie powierzchowne.
W necie piszemy tyle rzeczy, których na żywo nie umiemy/nie chcemy powiedzieć. Jednak to „patrzenie w oczy” jest sporą barierą psychologiczną. Kto z ręką na sercu może powiedzieć że wszystko co pisze mógłby powiedzieć w rzeczywistości, patrząc drugiemu człowiekowi w oczy? Albo stojąc przed tłumem obcych ludzi? Zamieszczamy zdjęcia swoich posiłków, bo to takie proste cyknąć fotkę i wysłać ją do Sieci. Ale w oknach wieszamy zasłonki, żeby nikt nam w talerz nie zaglądał…
Pamiętam jakie silne emocje towarzyszyły poczatkom emisji programu tv „Big Brother”. Kamery śledzące 24 godziny na dobę codzienne życie (no, nie do końca takie normalne, bo sytuacja była wykreowana sztucznie, ludzie nie chodzili do pracy/szkoły/w inne miejsca przez czas trwania programu). Ileż dyskusji, artykułów, sporów o granice prywatności, etykę, etc. A teraz mam wrażenie że internet stał się takim Wielkim Bratem.
Ludzie opisują cały swój dzień. Na blogu, na blipie, na gg, na forum. Wiemy kto kiedy wstaje, co robi w pracy, co je, o której chodzi spać, czy ma kota, czy psa… A nawet jeśli nie pisze sam, o tym co robi, to i tak informacje te „same” wypływają.
Słucham muzyki – scrobbler przekazuje informację o tym, czego słucham na last.fm
Wchodzę na czyjąś stronę – licznik odnotowuje że weszłam, z jakiej strony weszłam, ile czasu spędziłąm na stronie, podaje również z jakiej przeglądarki/systemu operacyjnego/rozdzielczości korzystam.
Świeci się czerwona/zielona kropka że jestem „online”. Nie sposób już przeglądać zasobów Sieci w oderwaniu od jej życia – nie można udawać że nas nie ma. wszędzie jesteśmy obserwowani, odnotowywani, zapisywani. „Ostatnie logowanie…” i wszystko jasne…
Kiedyś człowiek mógł wyłączyć telefon, zgasić światło i schować się przed światem, udawać że go nie ma, wyizolować się. A teraz? Jeśli nie możemy wyłączyć komputera – a z wielu powodów, przede wszystkim pracy zawodowej, coraz częściej staje się to niemożliwe – to jesteśmy skazani na istnienie w Sieci. Jesteśmy widoczni. Nie ma ucieczki do ciemnej jaskini.

Heh, ledwo napisałam ten krytyczny tekst internetowi bogowie się na mnie zemścili, serwis gazeta.pl, gdzie ostatnio najczęściej bywam zaatakował mnie „pięćsetką”, a gdy w końcu udało mi się zalogować na forum, okazało się że zresetowało mi wszystkie ustawienie, zniknęły moje fora, sygnaturka, moja wizytówka… zapewne błąd serwera i rzecz jest do odwrócenia, ale.. dość złowrogo to się zbiegło w czasie.

Niechcący napisałam o wiele więcej, niż planowałam. I o kilku kwestiach, które może przejrzyściej byłoby rozdzielić. Ale szczerze mówiąc, Drodzy Czytelnicy, nie mam już siły tego zmieniać.

00:00 edit:
aczkolwiek internet bywa pożytecznym narzędziem:
http://bash.org.pl/425095/ ;)


płytkie rozmowy

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 22-09-2008
Tagi:

Mam wrażenie że niektórzy już nie potrafią wyrażać swoich myśli inaczej niż emotikonami.
Odpaliłam dzisiaj gg i zobaczyłam:
ałć :/
:D
:(
:(((
(te trzy ostatnie akurat jedno pod drugim)
:)

No i co z tego wynika? Tyle, że ktoś prawdopodobnie ma dobry albo zły humor. Ale też wcale nie jest to pewne – niedawno nie mogłam spać, włączyłam komputer o trzeciej w nocy i zobaczyłam u znajomej opis „w pracy” – a z całą pewnością nie pracuje ona w tych godzinach. Więc żeby się z całą pewnością dowiedzieć jaki ktoś ma humor trzeba do tej osoby „zaggadać” – więc jaki sens takich opisów?
Nie mówię, że opisy na gg są zbędne. Obejrzałam sporo fajnych stron, teledysków z YouTuba, aukcji na Allegro dzięki temu, że ktoś miał wstawiony link.
Ale komunikowanie się ze światem wyłącznie przy pomocy „emotek” uważam za zwijanie się w rozwoju społeczeństwa. Niedawno zrobiłam eksperyment – ktoś do mnie napisał na gg, a ja postanowiłam „rozmawiać” wyłacznie emotikonkami – na każde zdanie odpowiadałam znaczkiem typu :( :P :>
Byłam ciekawa, po którym takim znaczku mój rozmówca napisze mi, żebym zaczęła pisać normalnie (tym bardziej, że przecież nigdy się w ten sposób nie zachowywałam wcześniej).
I wiecie co? Nie doczekałam się. Sama w końcu zapytałam czemu go to nie dziwi, czemu nie przeszkadza mu że przecież nie przekazuję tak naprawdę żadnej treści tymi „wypowiedziami”. Dostałam jakąś odpowiedź… ale szczerze mówiąc, nasunął mi się po tym tylko jeden wniosek: jakże płytkie są niektóre wirtualne kontakty – równie dobrze zamiast mnie mógłby te „uśmieszki” wysyłać automat.
Skoro niektórym to wystarcza… Przykre. Zmierzamy w stronę jakiegoś maksymalnego spłycania relacji. „Keep smiling”
– „co słychać?”
– „:)”
– „no to ok” (albo nawet <ok> tylko)
Small talk. Małe rozmowy, mało wysiłku, mało zainteresowania, mało zaangażowania. Mała stabilizacja.


even the freaks need love*

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 17-09-2008
Tagi: , ,

Smutny dzień. Wszyscy albo wkurzeni albo zdołowani, albo jedno i drugie, wymiennie. Nawet słowa mi się nie składają.

„nasze słowa stają się bezdomne…” (T. Różewicz)
even the freaks need love. #niechmniektośprzytuli
But love is not a victory march

It’s a cold and it’s a broken hallelujah




a Młoda dzisiaj dwa razy powiedziała „ma-mma”. I to chyba jedyne jaśniejsze momenty tego dnia.

*zdanie przeczytane u Mufleny z Blipa.


czy może mi ktoś powiedzieć dlaczego:

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 11-08-2008
Tagi: , ,

1. wolny czas jest produktem deficytowym
2. kurczaki są coraz mniejsze, szczególnie te z rożna
3. nie mozna żelek jak pizzy zamiawiać na telefon

A poza tym pracuję, odpoczywam sprzatając mieszkanie, czasem jeżdżę nad rzekę z rodzicami albo znajomymi (ostatnio z Nadią i Maxem – Nadii kulka coraz większa, niedługo już Oli będzie miała braciszka :), zasypiam ciągle przy filmach na DVD, więc jeden film oglądam nawet przez 4 kolejne wieczory – każdego dnia zaczynam od fragmentu, który zapamiętałam jako ostatni przed zapadnięciem w drzemkę.
Odkrywam jakieś nowe dziwne portale – na przykład: „Flaker.pl – pokaż swoje flaki!”. LOL.
Dzieci rosną, Młoda już ciągle staje przy wszystkich mozliwych meblach, raczkuje po mieszkaniu z prędkością światła, pochłania z entuzjazmem nowe potrawy oraz wszystko co uda jej się dorwać (ostatnio wyciągałam jej z paszczy kawałki gipsu – tradycyjne danie niemowlaków w tym wieku)
Zepsuł nam się telewizor i nieprzesadnie go brakuje – trochę rankami, bo jednak poranki ze Świnką Peppą, Budzikiem, Domisiami albo dzielnym Strażakiem Samem, który robi wszsytko za dwóch, weszły nam w zwyczaj. Ale poza tym – żadnego problemu. Do wiadomości mam portale informacyjne, filmy są na DVD, Olimpiada na Eurosporcie, który mogę oglądać przez internet – czego więcej potrzeba?
Idę spać, padam.


nie chce mi się

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 15-06-2008
Tagi: , ,

spać

tak czasem mam. nie przypadkiem jestem Królową Nocy, a nie czegoś innego :]
no i co można robić o tej porze?
pisać – tworzyć
zapisywać stworzone teksty w pamięci komputera. Pamięć cierpliwa, zapisze wszystko.
muzyki słuchać. byle nie za głośno, bo tym razem sąsiadka miałby słuszne pretensje
korespondować z dziwnymi ludźmi na dziwne tematy
wygrzebywać dziwne wątki na gronie Złe Kobiety
próbować zasnąć
jeść
pić
robić zdjęcia śpiącym dzieciom (bo takie fajne te dzieci jak śpią…)

no i oglądać film „Dzieci kukurydzy IV”
ma fascynujący tytuł. tak fascynujący, że aż brak mi odwagi, żeby włączyć telewizor :D


fejsbukowi przyjaciele

4

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 23-05-2008
Tagi:

Nic nowego i odkrywczego nie napiszę, stwierdzając, że internet stworzył nową formę znajomości. Miliony fór (forów? wciąż trwa spód o prawidłową odmianę) dyskusyjnych, portali społecznościowych, wortali, czatów. Bywa że częściej mamy kontakt z osobą, której nigdy w życiu nie widzieliśmy niż z taką, z którą na przykład przesiedzieliśmy lata w szkolnej ławce. Trudno powiedzieć, co staje się kryterium „znajomości”. Czy mogę powiedzieć, że kogoś znam, chociaż nie mam pojęcia jak brzmi głos tej osoby, którą ręką pisze i czy naprawdę ma taki kolor oczu jak na zdjęciu? A z drugiej strony jak powiedzieć że kogoś nie znam, jeśli przegadałam z nim tysiące godzin na gadu-gadu, znam jej poglądy, sposób wypowiedzi, wiem z kim utrzymuje znajomości, co lubi, czego nie cierpi…
Moją znajomą jest zarówno K. z którą spotykamy się dość regularnie od pięciu lat, a która nawet nie ma komputera, jak i D.I., której nigdy w życiu nie widziałam osobiście, ale za to obie oceniłyśmy „Matrixa” na pięć gwiazdek.
Nawet prościej poznać czyjeś upodobania oglądając jego internetowy wizerunek. Na gronie widzimy grona w których dana osoba pisze. Na Facebooku aplikacja pozwala porównać gusta filmowe. I tak dalej. Z podpisów pod zdjęciami dowiadujemy się o zaręczynach, ślubach, dzieciach. Zamiast zadawać pytania wystarczy wypełnić kwestionariusz i dowiedzieć się ile osób odpowiedziało tak samo, by móc poznać najbardziej pasującą do Ciebie osobę. Wydawać by się mogło, że jedynie brak możliwości kontaktu fizycznego powoduje, że ludzie potrzebują jeszcze spotykać się w realu.
Jak sądzicie?