niedzielny spacer

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 01-03-2009
Tagi: , , ,

Poszliśmy nad rzekę,
rzeka
Tomek łowił ryby patykiem i udało mu się nie wpaść do wzburzonej, lodowatej wody, Maja zaś cały czas spała
Maja z dziadkiem
dorośli gadali, zdjęcia robili, głęboko oddychali, architekturą się zachwycali… Wiosna!


zupośniadania*

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 01-03-2009
Tagi: , , ,

Witamy, żyjemy ;)
Tylko czasu ostatnio nie było za dużo, a i jakieś przygnębienie i apatia schyłku zimy nas dopadły. „Nas” oznacza tu mnie i Młodego, bo Maja szaleje nieustannie.
Pięknie już tupta na dwóch nogach, wychodzenie z domu stało się łatwiejsze, bo nie muszę zamykać drzwi trzymając jedna ręką dziecka, drugą ręką kluczy, trzecią ręką torby ze śmieciami, czwartą ręką kocyka/torebki/czapki, itp
Wystawiam ją za próg i sama idzie, pilnowana przez Tomka, dopiero po schodach trzeba ją znieść.
Opanowała także zdolność rozbierania się w tempie przyprawiającym o zawrót głowy, w związku z czym nie da się już zrobić tak, że chcąc wyjść z domu ubieram najpierw ją, a potem siebie – gdy ja założę buty i kurtkę, ona już ściąga pieluchę, a wszystkie inne części ubrania dawno zdjęte – i to tak w ciągu jakichś 15 sekund…

Młody zaś bawi się w zaangażowane zabawy. Prasuje na przykład.
– prasuję, bo jestem tatą – oznajmia poważnie.
– to tatowie prasują?
– tak. Maja zostaw, ja prasuję!!
Pojęcia nie mam, skąd zamiłowanie do prasowania – matkę z żelazkiem widzi średnio raz na 2 miesiące ;>
Rysować zaczął też sporo, w dodatku rysuje ciekawie. Talentu nie przejawia, jeśli chodzi o formę – gdyby nie objaśnienia, nigdy bym nie zgadła co to za bazgroły, ale jak objaśnia, to się robi ciekawie.
 – to jest mama, to tata, to tygrys, to babcia, to dziadek, to Maja, to kubuś puchatek, to pan (?), to prosiaczek, to prababcia
Tą prababcią mnie nieco zaskoczył, a już zupełnie mnie zmroziło, jak bawiac się swoim telefonem „zadzwonił” do prababci i z nią „rozmawiał”. Opowiadał jej, jak to był rycerzem na balu w przedszkolu i tak dalej. Przypomniało mu się znienacka że jeździł do prababci, że dał jej kwiatki… Nie wiedziałam co powiedzieć. Dobrze że nie powiedział, że znów chce odwiedzić prababcię – wtedy już musiałabym coś powiedzieć, a tak to tylko siedziałam i słuchałam jak „rozmawia”.
A dzisiaj się nam rodzina powiększyła, o takiego oto kolegę Tomka (aktualnie oczywiście leży z nim w łóżku i piszczy, gdy Młody się przez sen na nim położy)
dinozaur

* zupełnie nie pamiętam okoliczności, w których Tomasz wypowiedział taką kwestię, ale że ładna, to szkoda żeby się „zmarnowało”


jak wygląda dziadek

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 07-02-2009
Tagi: , ,

Kupiłam dziecku niedawno Świerszczyka (nie, nie takiego Świerszczyka, świńtuchy!). Takiego.
Numer był o trollach, bardzo przyjemne opowiadania, wierszyki i zgadywanki, w sam raz dla 4 – 5 latka, chyba zaczniemy kupować regularnie. Cena przystępna.
W jednym z opowiadań było o dziadku. Po fragmentch tekstu zadania, jedno: „A kim jest Twój dziadek? Powiedz, jak wygląda”. Razem omówiliśmy to, że dziadek nie jest ani świerszczykiem, ani trollem, tylko jest człowiekiem. Potem opisz jak wygląda – syn początkowo nie wiedział co powiedzieć, więc zadaję mu pytania pomocnicze:
– jest wysoki czy niski?
– wysoki!
– gruby czy chudy?
– gruby!
– ma włosy długie czy krótkie?
– i długie i krótkie… tu (pokazał na brodę) ma trochę dłuższe, a tu (na głowie) krótkie.
– i ma wąsy i okulary. i uszy. i nos.
– a nos ma duży czy mały?
– hmmm…. no taki…
– normalny?
– tak, normalny!

No i tak to wygląda wg Tomka. Według mnie dziadek bynajmniej nie jest gruby… Ale może dla takiego krasnala jest – i wyższy i grubszy wszak od niego :-)


get up, girl!

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 22-01-2009
Tagi: , , ,

Stało się. Choć od wielu miesięcy już potrafiła dźwignąć się do pionu oraz ostatnio także dreptać przy meblach, lub sprytnie wykorzystując stołek jako chodzik, przemieszczać się tam, gdzie chciała na dwóch nogach, to w Dzień Babci – tadam!
Przeszła 3 kroki bez żadnej podpórki. I to normalnie do przodu (trudniejsze niż poruszanie się bokiem, dostawiając jedną nogę do drugiej). Taki prezent zrobiła swojej babci  – i to właśnie jej, bo ja tych pierwszych trzech kroków nie widziałam, to do mojej mamy ruszyła.
Rynna :)
Mama przyjechała na występy Tomasza przedszkolne, tata niestety miał jakieś zebranie w pracy i przyjechać nie mógł, dojechał potem i obejrzał filmy z występami nakręcone przez mamę.
Także oba potwory się popisały.


świątecznie

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 25-12-2008
Tagi: , , , , ,

W przedświątecznym ferworze porządków i przygotowań Maja gdzieś zniknęła. Zwrócił na to uwagę Tomek, pytając: a gdzie Maja? Rozejrzałam się, rzuciłam do Tomka: idź, poszukaj.
– A, jest Maja! Jest w łazience!
– A co ona tam robi? – spytałam z lekkim poddenerwowaniem, zastanawiając się czy będę musiała myć ręce i lecieć na ratunek
– ona tam sobie… myje!
– CO myje?
– podłogę myje!
– CZYM?!
– gąbką!

To mnie uspokoiło. No bo w sumie niech sobie myje dziecina. Zapomniałam tylko, że roczne dziecko „co do ręki, to do buzi”…
Wigilia jak to Wigilia. Zrobiłam olbrzymią ilość sałatki – wszyscy jedliśmy, ojciec 3 razy brał dokładkę, bo tak mu smakowała, a i tak nie zniknęła nawet połowa. Rodzice dostali jej na wynos i wreszcie została ilość, z którą (być może) sobie poradzimy. Tomek odmówił konsumpcji zarówno kapusty (grzyby to coś czego nie znosi i nawet jak mu powyjmowałam, to kapusta z grzybami bez grzybów też go napełniała wstrętem.) jak i klusek z makiem.
Młoda zaś wigilijną wieczerzę przespała, obudziła się na rozdawanie prezentów, a potem znowu poszła spać. Za to dzisiaj chce spróbować wszystkiego, zjadła i troszkę kapusty i sałatki i piernika…
Spoważniała jakoś ostatnio. Skończyła 19 grudnia roczek i jakby to rozumiała. Wczoraj siedziała i patrzyła ze zdziwieniem, ale i fascynacją na świąteczne przygotowania. A jak śpiewaliśmy całą rodziną kolędy, to oczy miała jak pięciozłotówki. Fakt, nieczęsto się zdarza taki widok ;) No i repertuar też nietypowy.
A dzisiaj szaleją bawiąc się wszystkimi zabawkami, które wczoraj dostali. A ja leniuchuję, bawię się z nimi, oglądam pierwszy sezon „Desperate Housewives”, jem, trochę pracuję…

Tomek nie wierzy w to, że prezenty przyniósł Święty Mikołaj. Układa układankę z krecikiem i mówi: dostałem od babci i dziadka. Próbowałam coś nieśmiało, że to Mikołaj przyniósł, ale Młody powiedział stanowczo, że przecież wyszedł z dziadkiem popatrzeć czy Mikołaj nie idzie i nie przyszedł. Heh. No cóż… Grunt że jest szczęśliwy.
Śpiewa właśnie piosenki Rammsteina do mikrofonu, który dostał :D
Bardzo przyjemne Święta. Spokojne. Nikt nikogo do niczego nie przymuszał, jedzenie było dobre, kolędy śpiewaliśmy fałszując, ale mając z tego wiele radości… Tak, jak powinno być.

 


weekend sierpniowy

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 17-08-2008
Tagi: , , , ,

W piątek rano przyjechał mój ojciec i zabrał Młodego. Deszcz lał, ale dzielnie razem z moją matką jeszcze, poszli na uroczystą defiladę z okazji rocznicy cudu nad Wisłą – święta Wojska Polskiego.
o defiladzie w TVN24.pl
Podobno było bardzo fajnie, tylko stali w średnio dobrym miejscu – ale Młodemu się podobało

A jak jak już skończyłam pracę (tak, tak, nie wszyscy mieli wolne 15 sierpnia!) dojechałam do nich. Spotkaliśmy się w Łazienkach, gdzie jeszcze trwał jakiś piknik/festyn wojskowy. Obejrzeliśmy kilka stoisk, dostaliśmy smycze w panterkę, z flagą Polski i napisem www.wojsko-polskie.pl, plakaty, ulotki i tym podobne pierdółki. A ja dodatkowo zrobiłam sobie zdjęcie z seksownym żołnierzem <lol>

Potem poszliśmy na obiad do „Źródełka” – jeden z naszych ulubionych pubów na rodzinne wypady. A potem uciekaliśmy przed burzą…
Udało się, dotarliśmy do rodziców lekko tylko zmoczeni, ale tuż potem rozpętało się nad Polską piekło… O ile „piekło” to dobre określenie takiej lodowatej nawałnicy. W sobotę ojciec niestety poszedł rano do pracy, a my z matką zabrałyśmy Młodego na najbardziej wypasiony w Warszawie plac zabaw w parku Żeromskiego.
I tak dalej… Rodzinny weekend.

Po raz kolejny przekonałam się, ze mój ojciec świetnie gotuje – kurki w śmietanie, które zrobił na obiad w sobotę można określić tylko jako – kulinarny orgazm. Genialne. Absolutnie genialne. Dopiero w niedzielę rano mnie wypuścili, bo tak bardzo się stęsknili za mną i za wnukami. Miłe.
I tak pewnie za tydzień znów ich nawiedzę, jeśli zdecyduję się iść jednak na ślub, na który zostałam zaproszona. Matka, o dziwo mnie wypycha i deklaruje ochotę zajęcia się dziećmi, więc chyba nie mam wyjścia i chociaż śluby mnie lekko przygnębiają pójdę.
Porządkuję dysk – komputer mnie radośnie poinformował że wyczerpało mi sie miejsce na wszystkich dyskach, a ponieważ już raz w analogicznej sytuacji poszłam na łatwiznę i tylko kupiłam większy dysk, to teraz już ambitniej zgrywam sobie część filmów i muzyki na płytki.


leniwa niedziela

4

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 20-07-2008
Tagi: , , , , ,

Rano oglądaliśmy film („Przepowiednia żab” – francuski film animowany na TVP 1), potem byliśmy na długim spacerze i na dwóch placach zabaw. Wróciliśmy, stwierdziłam że trzeba tu posprzątać, bo „dziada z babą brak”, na co Tomek z zainteresowaniem: „taaak? przyjadą?”… Pomyślał chłopak że dosłowne mówię o babci i dziadku :D
Powiedziałam, że na razie nie przyjeżdżają, ale możemy do nich zadzwonić. Zadzwoniliśmy. Potem Tomek zasiadł do grania w swoją „grę z płatków” („Encyklopedia historii” dołączana do płatków Chocapic), a ja się wzięłam do sprzątania. Ogarnęłam z grubsza, zrobiłam obiadek, teraz Tomcio kończy jeść, Młoda buszuje w klockach Młodego, ja piszę, Morcheeba nam śpiewa…
Przyjemna, spokojna niedziela

Nie ma to jak poczucie dobrze wypełnionego dnia.
Tylko nurtuje mnie kwestia kadzidełek. Jakiś miesiąc temu kupiłam dwa opakowania kadzidełek i natychmiast po przyniesieniu do domu zaginęły. Pamietam, że przez chwilę lezały w siatce foliowej na stole – a potem w nieznanych okolicznościach stamtąd zniknęły – pewnie w pośpiechu gdzieś je przełożyłam. I ciągle nie moge znaleźć… Oczywiście znajdą się, jak będę szukała zupełnie czegoś innego (a kadzidełka bedą mi potrzebne jak dziura w moście), więc nie uważam ich za stracone, ale…
Hm, tak, w międzyczasie Tomek skończył jeść i teraz bawi się z siostrą – biega po pokoju i woła: „łap mnie, dzidziu!”, a Maja gania za nim na czworakach i próbuje łapać go za nogi :D

Mam cudowne dzieci. Mam dobrą pracę. Mam małe, ale przytulne i wystarczające mieszkanie. Mam mnóstwo planów, siły i wiary. Mam cudowne życie.


pamiątki z wycieczek

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 26-05-2008
Tagi: , ,

Jak już pisałam, wczoraj sprzedałam dziecko. Pojechał z dziadkami na imprezę plenerową. Impreza nosiła tytuł – V Piknik Militarny. Rozumiecie – czołgi, wybuchy, grochówka wojskowa, takie tam. A co takiego mój syn przywiózł w charakterze pamiątki z tego wydarzenia?

Wielkiego. Różowego. Balona.
Z wizerunkami Odlotowych Agentek. W dodatku on wcale nie ogląda tej kreskówki. Ot tak, akurat ten mu się spodobał. Co więcej, balon ów cieszy się takim poważaniem, że wczoraj balon też musiał oglądać dobranockę (Tomcio go trzymał całą bajkę na wysokości telewizora, bo balot napełniony helem i uciekał pod sufit), gdy Tomek kładł się spać, powiedział że „dziewczynki też idą spać”, a dzisiaj próbuję właśnie odwieść go od pomysłu zabierania balona ze sobą na spacer.
A ja piszę osobom, które pytają co mu kupić w prezencie na urodziny, że coś z dziedziny: lotnictwo, kolejnictwo, motoryzacja! Może ja nie mam racji? Może zamiast samochodu policyjnego czy samolotu mój syn bardziej by się ucieszył z zestawu lalek??



sprzedałam dziecko

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 25-05-2008
Tagi: , ,

Przez chwilę myślałam ze zgrozą, że jestem mamuśką-kwoką. Gdy odchodziłam z peronu, w którego właśnie odjechał pociąg z moimi rodzicami i synem miałam wrażenie, że nie powiedziałm im tysiąca ważnych rzeczy o Tomku i już, juz łapałam za komórkę, żeby zadzwonić i powiedzieć coś w rodzaju „jakby było ciepło zdejmijcie mu polarek, bla bla bla…”, ale się powstrzymałam. A teraz siedzę z Młodą w domu,  bawię się z nią, robię porządki w chałupie (m. in. selekcję ciuchową), bloguję i jest mi dobrze. Wcale nie martwię się już o potwora, mam nadzieję że będzie się dobrze bawił z dziadkami i że nie wrócą za wcześnie.  Idealnego świętego spokoju nie ma, bo jednak Młoda nie śpi już tak dużo, ale zdecydowanie spokojniej (i ciszej o połowę). Nikt nie śpiewa na cały głos „Jozina z Bazin”, nie domaga się soku malinowego, nie skacze, nie tupie, nie informuje mnie gromko: „dzidzia ryczy!”, w momencie gdy trzymam tę dzidzię na rękach… Luz i swoboda :)