pierdółka… a jednak

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 15-06-2008
Tagi:

Wczesnym popołudniem wyszliśmy na spacer. I nie wiem co się stało, ale z każdą minutą narastała we mnie jakaś dziwna irytacja. Niby wszystko było fajnie. Ładna pogoda, ciepłe słoneczko, ciche niedzielne popołudnie. Zajrzeliśmy na Piknik organizowany przez lokalną parafię. Miejsce dla dzieci i konkurs na najładniejszą laurkę. Miła siostrzyczka spytała Tomka dla kogo chce narysować laurkę, dla babci czy dla dziadka. „I dla babci i dla dziadka”, wymamrotał pod nosem mój syn zajęty smarowaniem na niebiesko konturu kwiatka narysowanego przez mamę. Bardzo słuszna wydała mi się jego odpowiedź, tak jak dość krzywdzące było pytanie , to jak pytanie kogo bardziej kocha. W końcu poszedł ze swoim rysunkiem do jakiejś pani i dostał lizaka. Pokręciliśmy się jeszcze chwilę i poszliśmy, zwłaszcza że głowną atrakcją była scena, na której nieznany mi zespół wykonywał pieśni religijne. Nie to, żebym żywiła uraz do „Barki” czy pieśni maryjnych. Wszystko dla ludzi. Ale poziom natężenia dźwięku był najwidoczniej ustawiony pod seniorów, na których cześć odbywała się cała impreza i dla każdego z nas było to za głośno. Tomek zatykał uszy, Maja wciskała ucho w kocyk, a we mnie wciaż narastała irytacja.
I nie wiem doprawdy dlaczego. Czy dlatego, że ciągle czułam na sobie taksujące spojrzenia lokalnej społeczności, w którą jeszcze nie wrosłam i prawdopodobnie nigdy nie wrosnę głęboko? Raczej nie, do tego typu spojrzeń się już przyzwyczaiłam. Czy dlatego, że w niektórych spojrzeniach tych była nietajona krytyka tego, że w niedzielę pojawiam się na imprezie familijnej z dziećmi, ale bez męża?
Czy może to, że nic niekawego na tym pikniku nie było – koncert, konkurs rysunkowy dla dzieci i mnóstwo stoisk o charakterze komercyjnym (loteria – 5 zł los, kanapki ze smalcem – 2 zł sztuka, porcja bigosu 4 zł, soczki, książki i wata cukrowa) i to wszystko?
Nie wiem. Faktem jest, że nawet jak już wyszliśmy stamtąd i poszliśmy na pusty plac zabaw, gdzie Tomek zniknął w piaskownicy ze swoim sprzętem, a ja usiadłam na ławce z książką, wciąż byłam rozdrażniona, żeby nie powiedzieć wkurwiona. I już myślałam, że cały wieczór bedzie taki zmarnowany.
A tymczasem jak wróciłam znalazłam na Tlenie link przesłany mi przez kogoś w czasie mojej nieobecności.
I niby taka pierdółka, jakiś filmik na YouTubie, ale rozśmieszył mnie i jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki całe to dziwne napięcie zniknęło. Thanks!
A o to ów filmik, może komuś też się zrobi lepiej, jak go obejrzy (choć nie twierdzę że głupawe piosenki dla dzieci są idealnym remedium na wszelkie problemy)


 


Napisz swoją opinię