kinowo

3

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 04-01-2009
Tagi: ,

Poszliśmy na „Madagaskar 2″. Nie widzieliśmy co prawda cześci pierwszej, ale zapewniono nas, że to nie szkodzi. Istotnie, nie szkodziło. Co szkodziło? Zdecydowanie momentami za szybka akcja, jak na możliwości odbioru kilkulatka. Sam początek, jeszcze przed czołówką, opowiada jak mały lew wyszedł z rezerwatu, został porwany przez złych myśliwych – to jeszcze Tomek śledził i przeżywał. Ale zaraz potem zaczyna się szaleńcza migawka obrazków – tłum zwierząt, jakiś lemur wyskakujący z tortu, pingwiny, jedni tańczą, inni krzyczą, szast, prast, pakują się do samolotu, coś wybucha, strzela, samolot spada, zwierzaki krzyczą jedno przez drugie – przez chwilę nawet ja poczułam się zagubiona i nic nie rozumiałam. A Tomek siedział zupełnie oszołomiony. Potem sytuacja się trochę wyjaśnia i jest lepiej, ale i tak jak na film dla dzieci, jest tam trochę za dużo wątków pobocznych. I tak czwórka bohaterów zamiast jednego głównego to już jest trudne, a co dopiero jeszcze bardzo dużo postaci drugoplanowych, które jednak pojawiają się bardzo często. I czasami mało zrozumiale, jak jakiś stworek, którego goni wielki rekin – wątek, który w sumie nic nie wnosi do całej opowieści – ot, co jakiś czas wyskakuje wielka paszcza – jedyna rzecz, której Tomek się naprawdę bał, to właśnie ten rekin. Nie dziwię się, bo wyskakiwał z zaskoczenia. Podobnie król Julian – choć postać cudna, to teksty przez niego wypowiadane były w większości zrozumiałe tylko dla dorosłych – opowieści o podziałach klasowych, nawet dla dzieci starszych niż mój syn, nie są czymś łatwo przyswajalnym.
No i jeszcze jedna rzecz, do której mam zastrzeżenia – choć do przemocy w filmach dla dzieci jestem już przyzwyczajona, to jedna scena mnie mocno zdegustowała. Nie mam nic przeciwko pokazywaniu w bajce walki – takie jest życie, nie da się trzymać dziecka pod kloszem, ale niech to ma jakiś sens. Niech przemoc ma uzasadnienie. Walka lwów o przywództwo w stadzie jest ok, ale bezsensowna nawalanka, w której nie wiadomo dlaczego właściwie ktoś kogoś tłucze ze szczególnym okrucieństwem, to fail. Niepotrzebne i szkodliwe. A w „Madagaskarze” jest taka scena – lew biegnie za meleksem z grupą turystów, wyskakuje z niego dziarska staruszka i zaczyna go okładać pięściami. Lew nie pozostaje dłużny – no i minuta bardzo brutalnej nawalanki, z punktu widzenia fabuły totalnie zbędnej.
Ale, żeby nie było że tylko narzekam, poza tymi kilkoma elementami film przyjemny. Uroczy motyw odnalezienia lwiego dziecka po latach, roztańczone towarzystwo, zabawna gromadka pingwinów. Muzyka bardzo dobra, wręcz nie dało się nie machać czymś do rytmu, podczas niektórych kawałków.
No i plusik za mrugnięcie okiem w stronę Applemaniaków – w scenie szczerych wyznań jeden zwierzak mówi do drugiego „zepsułem Twojego iPoda”, na co oczywiście jest reakcja godna prawdziwego fana jabłuszek. Ale to też żarcik zrozumiały przede wszystkim dla dorosłych. No i – czy nie trochę product placement? ;>


Napisz swoją opinię