fotografowanie dzieci

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 19-11-2008
Tagi: ,

rządzi się swoimi prawami. jeśli uda nam się idealnie wybrać kadr, ustawić światło, rozdzielczość w aparacie, itp, itd to dziecko w ostatniej chwili się poruszy i zniknie to, co chcieliśmy uchwycić.
jeśli zaś uda sę zdążyć „strzelić” to się okaże że nieostre, w słabej jakości albo źle skadrowane. dotyczy to zarówno dzieci nie-śpiących, jak i tych pozornie tkwiących w objęciach Morfeusza.
spojrzałam na Tomka. złapałam aparat. podeszłam na palcach, przykucnęłam i zrobiłam zdjęcie. zachwyciłam się pozą syna, po czym natychmiast przestawiłam aparat na lepszą rozdzielczość. podeszłam bliżej. wstrzymując oddech odsunęłam nieco misia. wycelowałam. zrobiłam zbliżenie. ustawiłam ostrość… i oczywiście w tym momencie Tomek gwałtownie rzucił głową, zabrał rękę… i dupa nie cudowne ujęcie ;) 

zostało mi tylko to:


też ładnie, ale miało potencjał lepsze zdjęcie. cóż… przecież nie ustawię syna ponownie w takiej pozie ;)


Napisz swoją opinię