Fajnie mają w tych szkołach teraz

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 04-03-2011
Tagi: , ,

Dwa dni temu syn mnie nagle zastrzelił informacją, że mają na jutro do szkoły przynieść „dużego misia”, bo będą go leczyć. Zrobiłam lekkie „yyy?”, ale misiów u nas dostatek, Tomek sobie wybrał tego największego, który jest jednocześnie plecaczkiem (ja mu proponowałam wielką pluszową małpę, ale odmówił), zaniósł do szkoły. Wczoraj go nie przyniósł, za to dzisiaj przyszłam po niego do szkoły, to powiedział podekscytowany, że w sali gimnastycznej było peeeeeełno lekarzy i sala operacyjna i że jego miś był badany. Po czym zasypał mnie stosem karteczek, objaśniając co na nich jest. Tu, że prześwietlenie misia i że to znaczy, że nic nie ma złamanego. Tu że jak mu bije serce i że on słyszał, jak bije serce misia. Tu że recepta. Tu cośtam. I że musi go przytulać dwa razy dziennie po 5 minut. Popatrzyłam, poczytałam i się rozczuliłam. Takie dostał.

No urocze, coś jak Klinika Zdrowego Misia, która jednak, jak widzę, chyba nie przetrwała, bo ich strona internetowa jest martwa, a szkoda, rzecz była świetna.
Pozazdrościłam trochę synowi, za moich szkolnych czasów nie było takich atrakcji. Nie wiem tylko do końca co zrobili temu misiowi, skoro jedna diagnoza to pęknięte serce, a druga to „zbyt duża tkanka tłuszczowa”, a leczenie to operacja, liposukcję mu zrobili, czy bypassy dostał czy nowe serce? Za to leczenie w postaci zalecenia przytulania jest słodkie :)


Napisz swoją opinię