Czego dziecko się uczy w szkole

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 30-09-2010
Tagi: , ,

- Mamo, a Patrycja mi opowiadała, że jej ząb wypadł i włożyła go pod poduszkę i rano znalazła TRZY PIENIĄŻKI! Czy jak ja włożę ząb pod poduszkę to też dostanę pieniążki od Wróżki Zębuszki?
– Mamo, a pójdziemy do makdonalda? Bo Patrycja chodzi i ma stamtąd konsolę!
– Mamo, a ja się nauczyłem jak się robi błoto, bo starsi chłopcy na boisku do takiego dołu wlewali wodę i sypali piasek i tak się robi błoto. I przyszła pani i im zabroniła.
– Mamo, mieliśmy angielski i pani nam powiedziała, jak jest „dzień dobry” (Mama: no jak?) – Bondziorno!
– Niemiecki? Nie było niemieckiego! (Tak mówi zawsze, jak pytam co na niemieckim, jak widzę, że tego dnia w planie lekcji jest ten przedmiot)
– Mamo, a ja dostałem trzeciego promyczka za dobre zachowanie na religii. Mamo, to prawda, że jak umrzemy, to pójdziemy do nieba?
– Nie pamiętam co było w szkole… obiad był dobry. Zupa. I klopsy. I pyyyyszne kanapeczki. Wszystko pyszne. Mamo, a jak wrócimy do domu, to będę mógł coś zjeść? Bo głodny jestem.


Dzieci zezwierzęciały, a kot się uczłowiecza

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 25-09-2010
Tagi: , , ,

Tak, mamy kota, jest z nami od dwóch tygodni, a już trudno sobie wyobrazić, że mogło by go nie być. Zadomowił się, stał się częścią stada, pokochaliśmy się nawzajem. O kocie i jego perypetiach będziecie mogli czytać na jego własnym blogu, a ja dzisiaj o alternatywnym placu zabaw.

Otóż kiedyś moja opiekunka do dzieci wróciła z nimi ze spaceru i powiedziała, że zamiast na normalny plac zabaw, poszli na psi wybieg, jak to określiła. Taki plac zabaw, ale dla psów. I że dzieci były zachwycone. Od dawna chciałam powtórzyć tą zabawę, ale jakoś ciągle nam się na Polach Mokotowskich skręcało szybko w stronę tego normalnego placyku, dzisiaj się w końcu udało pokierować wycieczkę w bok, na ten psi. I było rzeczywiście super, Tomek zapytał czy możemy zawsze tam chodzić, a Majka po prostu zdobywała wszystko, co było do zdobycia, po każdej pokonanej przeszkodzie rozkładając ręce i mówiąc triumfalnie: Łatwo było, udało się!

A więcej zdjęć z tego psiego placu zabaw jest na Picasie, kto wie, ten wie :)


Medialna pomyłka

3

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 23-09-2010
Tagi: ,

Dzisiaj mój syn przyszedł ze szkoły i zeznał, że pani im opowiadała, że ja mu ugotowałam zupę z trujących grzybów i on się zatruł i był u lekarza bardzo chory. Zrobiłam wielkie oczy, jako że po pierwsze nie gotuję zup, po drugie jak już, to nie grzybowe, po trzecie nawet jak jemy grzyby, to nie Tomek, bo on nie lubi, po czwarte bardzo rzadko są w domu grzyby, po piąte jak są, to nietrujące… No ogólnie totalne WTF?
Dopytuję, dopytuję, on ubarwia opowieść malowniczymi detalami („i mnie bardzo bolało”), wreszcie olśnienie. W mediach było ostatnio głośno o sześcioletnim Tomku, który zatruł się grzybem, podanym mu w potrawce przez rodziców i miał przeszczep wątroby, a potem kilka innych operacji. W klasie mojego Tomka dzieci teraz mają coś o „darach jesieni” i pewnie przy okazji mówienia o grzybach pani opowiedziała ku przestrodze historię o tym dziecku. A że mówiła ciągle o sześcioletnim Tomku, to się Młody poczuł :D


Globalny problem

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 17-09-2010
Tagi: , ,

Siedzę przy komputerze i pracuję. Wtem rozlega się dramatyczny okrzyk Młodego:
- MAMO! MAja się bawi siuśkami!
- Co…?
Odwracam się – faktycznie, Młoda stoi z mokrymi portkami i radośnie rozchlapuje ręką malowniczą kałużę pod jej stopami
- Aaaa, Maja, nie wolno – wołam i rzucam się do niej.
- No właśnie, Maja, nie wolno. Bo zalejesz siuskami cały kraj! – dobitnie mówi mój syn
Wyprowadzam Młodą do łazienki zgięta w pół ze śmiechu.


Dzieci i zwierzęta

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 04-09-2010
Tagi: , , ,

Wczesnym rankiem Maja przybiega z kuchni i mówi:
– Buka, buka!
Harry otwiera jedno oko i mówi:
– W kuchni siedzi Buka? Anka, korzystaj! Rób mrożonki!
– Przecież mam zamrażarkę…
– Ale Buka lepsza!

***

Dialog Mai i Tomka:
-co lobis?
– wyrzuciłem kołatka za okno
– wyrzuciłeś? za okno? łatka?
– tak, wyrzuciłem, bo ty się boisz, prawda?
– tak
– no! więc wyrzuciłem!

***

Czekamy na dobranockę i w międzyczasie leci zapowiedź dziennika telewizyjnego. Mówią o tym, że obraz matki boskiej na Jasnej Górze dostał nową koszulkę ze złota i z zbudowanym kawałkiem rozbitego pod Smoleńskiem Tupolewa.
Tomek: Złota?? Złota? Ale klawo!

***

Oczywiście mówiąc Buka, Maja miała na myśli „bułka”. Młoda albowiem bardzo się rozgadała, natomiast ma problemy z wymową, czasem Tomek jest tłumaczem, czasem żadne z nas nie rozumie co ona mówi. Stąd może maniakalna seria pytań Majki: „co lobis?” i „co to jest?”, nawet jak wie, to chce usłyszeć to słowo z ust dorosłego, żeby się nauczyć mówić je poprawnie. A poza tym poszła do nowego przedszkola, trochę ma tam problem z załatwianiem się na czas, więc na ogół odbieram ją w innych ciuchach i z siateczką z mokrymi, ale chyba panna ogólnie zadowolona. Odbieram, pędzi do mnie i już w drzwiach sali mówi, „tu byłem”, „spałem”, itd. Tak, forma męska, gdyż Maja ma ostatnio kryzys tożsamości czy coś i po pierwsze mówi osobie raz w rodzaju żeńskim, raz męskim, po drugie często też stwierdza, że ona nie jest Mają, ale, dajmy na to pieskiem. Wydaje wtedy paszczą odgłos: „whoof, whoof!”, porusza się na czworakach i dyszy wystawiając jęzor. Za chwilę stwierdza że nie jest już pieskiem, że jest „totkiem”. Albo kołatkiem. Albo robalem. Albo potworem ;-)