To rodzinne

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 17-02-2010
Tagi: ,

Nie znoszę rano wstawać na określoną godzinę. Jak się obudzę sama, nawet o wczesnej porze – to jest dobrze, to wstaję bez problemu. Ale jeżeli sen przerywa mi budzik, to wstanie jest horrorem. Nastawiam 3 budziki, jeden w zegarku postawionym w takiej obległości, żebym musiała się podnieść z łóżka, żeby go wyłączyć; to jest ten, który mnie budzi z głębokiego snu. Potem zapadam znowu w pościel i po pięciu minutach z drzemki mnie wyrywa piszczenie komórki. W zależności od tego w co trafię ręką, przełączam na drzemkę albo wyłączam ten alarm, jeżeli w drzemkę, to powtarzam to po dwóch minutach, jeżeli uśpię całkiem, to i tak po następnych 10 minutach mnie budzi kolejny alarm. I wtedy już wiem że to koniec i wściekła wstaję. Czasem nawet udaje mi się zmobilizować do wstania po tym pierwszym alarmie komórki, ale to rzadkość, drugi alarm jest deadlinem.
I jak już się jakoś ogarnę, umyję, ubiorę, to zaczynam budzić syna do przedszkola. I sytuacja wygląda podobnie, Budzę go, on siada na łóżku, jeżeli odejdę na chwilę, to zaraz znów bezwładnie opada na poduszkę, chowa się w kąt łóżka, naciąga kołdrę na głowę… A jak już zrezygnuje ze spania to i tak proces ubierania się jest żmudny, wolny i przy tym Tomek całym sobą pokazuje, jak bardzo jest niezadowolony z tego, że ktoś go obudził. Lubi chodzić do przedszkola, ale nie lubi być budzony tak samo jak ja.
Zabawnie jest, jak po kilku godzinach jego snu, zanim ja pójdę spać, wysyłam go do łazienki, żeby się wysiusiał, albo sam z siebie czuje taką potrzebę. Właściwie to ma prawie całkiem zamknięte oczy, idzie jak lunatyk, niby wie mniej więcej co robi, ale już żeby… hm, trafił dobrze, to muszę przypilnować, kontaktu z nim w zasadzie nie ma, albo odpowiada coś bez sensu.
I z jednej strony to uciążliwe jest, że w budzenie go rano muszę wkładać tyle wysiłku i tak go popędzać ciągle, bo inaczej proces ubierania się trwałby pół godziny, ale z drugiej to miłe, że on ma tak samo jak ja, rozumiem go, on mnie – oboje jesteśmy rano nieprzytomni, niezadowoleni i mrukliwi. Dopiero na dworze, w czasie 10-minutowego przejścia do przedszkola oboje nieco się ożywiamy i nawet czasem rozmawiamy z sensem.

Tymczasem Maja póki co ma wręcz przeciwnie – rano otwiera oczy i jak sprężynka podrywa się z łóżka i nie daje położyć ponownie. Budzi się i w ułamku sekundy jest wesoła, ożywiona i energiczna. Ciekawa jestem jak będzie dalej, bo Tomek też w jej wieku wstawał tak samo, szybko i z uśmiechem.


Samodzielność i kultura

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 16-02-2010
Tagi:

Córka moja ma dwa latka. I jej bystrość i samodzielność mnie zadziwia.
Zachciała zjeść jabłko. Jabłka są na wysokości, pozwalającej na dosięgnięcie bez potrzeby brania krzesła przez dziecko, więc wzięła bez szczególnych starań. A następnie:
– położyła jabłko na blacie koło zlewu
– przystawiła sobie stołeczek
– weszła, odkręciła kran, wzięła jabłko i umyła je starannie
– zakręciła wodę, zeszła, przestawiła sobie stołeczek pod ścierkę kuchenną
– wytarła jabłko
– jeszcze raz przestawiła stołeczek i sięgnęła po nóż
(w tym momencie jednakże interweniowałam i sama jej przekroiłam to jabłko na pół)
– podziękowała za wręczenie połówki jabłka, usiadła przy swoim stoliku i spokojnie zaczęła chrupać


Żarłok

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 14-02-2010
Tagi: ,

Tomek zjadł swoją porcję obiadową.
– Mamo, ja chcę jeszcze!
– Jeszcze?!
– Przecież wiesz, jaki jestem żarłoczny!
– Hm, no tak
– Muszę dużo jeść, żeby być duży i silny!

Tak, ten argument był przekonujący :)


O pracy słów kilka

5

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 10-02-2010
Tagi: ,

Tomek ogląda moj identyfikator firmowy i czyta nazwę.
– Tak, tam właśnie mama pracuje.
– A Tomek pracuje w przedszkolu.
– No, Tomek chodzi od przedszkola.
– Tak, pracuje, bo tam mamy komputer i gramy w gry.
– Ale ja nie gram w gry w pracy!
– Bo nie macie komputera?
– Nie, mam w pracy komputer, ale nie gram na nim w gry, robię na nim inne rzeczy.
– Aha. Rozumiem.

Najbardziej mnie ubawiło współczucie w jego głosie, jak pytał czy nie mamy tam komputerów