Maja mówi

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 27-09-2009
Tagi: ,

Nauczyła się dziewczynka imienia swojego brata. Nie wymawia co prawda idealnie, ale od dwóch tygodni mówi „Tote” i oznacza to Młodego. Tote, Tote! – woła gdy zbliżamy się do jego przedszkola oraz rano, gdy się sama obudzi, a on jeszcze śpi. Bardzo chętnie przy mojej pomocy włazi do niego na górne łóżko i go budzi.
Sama je, korzysta z nocnika i chęć skorzystania też potrafi zasygnalizować słowami, sama się ubiera i rozbiera (szczególnie rozbiera…), myje zęby.
Zmieniają się jej rysy twarzy, stają się bardziej dziecięce, wyraziste. Dostrzegam wreszcie, co wiele osób mi mówiło – że jest podobna do mnie. Oczywiście w zachowaniu cały czas: kupię nowe buty musi przymierzyć, psikam się perfumami, ona też podstawia łapkę, przyszła do nas manikiurzystka i robiła mi paznokcie – Maja pożerała wzrokiem wszystkie czynności i najchętniej by była na moim miejscu.
Wciąż się dość często biją, ale dostrzegam pewne postępy w zachowaniu Mai. Kiedyś po prostu podbierała bratu jedzenie z talerza (oczywiście takie samo jak w jej miseczce, ale z cudzego ogródka lepiej smakuje), teraz zanim capnie jego groszek podkłada mu swój makaronik, co stwarza wrażenie wymiany. Już pal sześć, że Tomasz na nią nie wyrażał ochoty, nie protestuje.
Poza tym Maja od trzech dni rysuje jak szalona, większość czasu spędza zasmarowując kredkami coraz to nowe kartki (potrzebuję kupić ryzę, bo zaczynam mieć dramatyczny niedobór papieru), w przerwach je, śpi, pije, bije brata oraz zajmuje się LALĄ. Lala jest dość paskudna, ale Młoda ją dostała w prezencie od którejś poprzedniej opiekunki i pokochała całym sercem. Maja lalę tuli, ubiera, przykrywa kołderką, wkłada jej kredkę w dłoń i prowadzi jej rękę i lala rysuje, sadza na swoim krzesełku do jedzenia, głaszcze…
W sumie ta moja córka się rozwija książkowo, z wyjątkiem wymiarów, ma świetny apetyt, ale jest malutka, roczne dzieci bywają większe od niej. Co mi oczywiście wcale nie przeszkadza, zdrowa jest.



minigeek

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 13-09-2009
Tagi: ,

Mam taką koszulkę. Jest to tekst zrozumiały jedynie dla tych, który choć raz w życiu mieli w ręku iPhone’a: tak właśnie wygląda ekran powitalny i trzeba przeciągnąć palcem, żeby się odblokował. Koszulka jest damska, bo wtedy „slide to unlock” wypada na biuście… No, taka frywolna koszulka, choć dowcip zrozumiały tylko dla „wtajemniczonych”. No i ostatnio założyłam tę koszulkę, przykucam przed Tomkiem, żeby mu zawiązać buta, a on patrze:
– o, takie jak na ajfonie!
I przeciąga paluszkiem :)
Co zobaczy gdzieś maka (na przykład w Housie, którego zasadniczo nie ogląda ze mną, ale czasami zerka, a ja mu pozwalam) to też woła: o, tu jest takie jabłuszko, jak na Twoim komputerze!
Na iPhone grywa w gierki, na moim Macbooku gra w Garage Band, albo sobie puszcza muzykę, łypie zazdrośnie na iPoda i chce jedną słuchawkę, gdy ja czegoś słucham… Fanboj mały.
Podejrzewam, że pierwszego laptopa (prawdziwego oczywiście, a nie te koszmarki elektroniczne nazwane „laptop dla dzieci”) będzie miał wcześniej, niż ja miałam pierwszego w życiu walkmana (to taki archaiczny ajpod ;)


Tomasz liczy

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 13-09-2009
Tagi: , ,

Liczy na to, że mu pozwolę cały dzień grać na ajfonie, oczywiście. Ale nie tylko.
Zmywałam dziś rano naczynia, a Tomek się kręcił po kuchni. I w pewnym momencie zaczął liczyć gąbki do zmywania w napoczętym opakowaniu.
– raz, dwa, trzy, cztery. – popatrzył na tę w moim ręku – i pięć.
– brawo, zgadza się!
– a teraz policzę patyczki (pałeczki do jedzenia leżały na szafce)
– raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć. jest sześć pałeczek, policzyłem
– zgadza się… w przedszkolu się nauczyłeś??
– nie
– no to jak?
– no nauczyłem

No nauczył. Ani razu mu nie mówiłam ani ile tych gąbeczek, ani ile pałeczek, wydawało mi się, że ogarnia liczenie do trzech, czterech. A on znienacka się nauczył. Potem przy obiedzie policzył pierogi na każdym talerzu.
Hmm, nie wiem, może to jednak ja i granie w „Super Farmera” zostawiło ślad, tylko nie od razu się to pokazało? (dla niewtajemniczonych – gra polega przede wszystkim na liczeniu, głównie właśnie do sześciu, bo tyle królików można wymienić na owcę).
Tak nie cierpiałam tej gry, ale z nim grywałam i proszę. Albo jednak przedszkole. Albo nie mam pojęcia, ale jestem bardzo dumna. Rozróżnia większość liter, liczy co najmniej do 6, umie napisać swoje imię na komputerze, grywa w Garage Band (i to jak gra!), ogarnia iPhone’a lepiej niż ja… Mądre mam dziecko.


niezrozumienie

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 06-09-2009
Tagi: ,

Zeżarłyśmy z córką naleśnika Tomka, wykorzystując niecnie fakt, że Młody poszedł do łazienki. No nie miałyśmy takiego zamiaru, ja chciałam tylko skubnąć kawałek, ona się podczepiła – jakoś szybko poszło. Jak tylko wrócił, przeprosiłam go gorąco. Chwilę się dąsał, potem zajął czymś innym. Znienacka mówi:
– bardzo nieładnie, że zjedliście mi naleśnika!
– no nieładnie, przepraszamy jeszcze raz. wybaczysz nam?
– nie! to wy mi wybaczcie!
– my? yyy, ale co my ci mamy wybaczać?!
– nie wiem. chyba że mi zjedliście naleśnika…
Skomplikowane wyjaśnianie pojęć :-)