powrót do przedszkola

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 29-12-2008
Tagi: ,

Po długim chorowaniu Młody wreszcie poszedł między dzieci. Wraca i nagadać się nie może, taki szczęśliwy.
– bawiłem się w doktora! – oznajmił zadowolony z siebie
Usłużna wyobraźnia podsunęła mi natychmiast rozliczne wizje z literatury oraz opowieści znajomych. Wizje nieco przerażające. Szybko jednak głos rozsądku dodał, że przecież gdyby te zabawy były niestosowne, usłyszałabym coś o nich od przedszkolanki. Albo i nie, mogły wszak odbywać się w ukryciu…
– w doktora? a kto był chory?
– lala
[uff]
– i co zrobiłeś?
– wyleczyłem ją!
– tak? napisałeś receptę?
– nie, bo nie miałem papieru
– a dałeś jej leki?
– nie, bo nie miałem lekarstw
– to jak ją wyleczyłeś?
– no tak wyleczyłem. zrobiłem jej takie w rękę (tu zademonstrował co jej zrobił – dalibóg, nie mam pojęcia o co chodziło, wyglądało nieco podobnie do robienia zastrzyku, ale tylko podobnie)

Biedna ta przedszkolna służba zdrowia. Ani recept, ani leków… ale przynajmniej leczy. Za to polscy lekarze stosują rozwiązania radykalne: lekarz miast wyciąć dziecku jedynie migdałki, uciął mu kawałek języka. Pewnie, co będzie bachor nadawał. Rodzice powinni być wdzięczni, ciszej będzie. To nie, niewdzięcznicy procesu chcą. Też pomysły.


świątecznie

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 25-12-2008
Tagi: , , , , ,

W przedświątecznym ferworze porządków i przygotowań Maja gdzieś zniknęła. Zwrócił na to uwagę Tomek, pytając: a gdzie Maja? Rozejrzałam się, rzuciłam do Tomka: idź, poszukaj.
– A, jest Maja! Jest w łazience!
– A co ona tam robi? – spytałam z lekkim poddenerwowaniem, zastanawiając się czy będę musiała myć ręce i lecieć na ratunek
– ona tam sobie… myje!
– CO myje?
– podłogę myje!
– CZYM?!
– gąbką!

To mnie uspokoiło. No bo w sumie niech sobie myje dziecina. Zapomniałam tylko, że roczne dziecko „co do ręki, to do buzi”…
Wigilia jak to Wigilia. Zrobiłam olbrzymią ilość sałatki – wszyscy jedliśmy, ojciec 3 razy brał dokładkę, bo tak mu smakowała, a i tak nie zniknęła nawet połowa. Rodzice dostali jej na wynos i wreszcie została ilość, z którą (być może) sobie poradzimy. Tomek odmówił konsumpcji zarówno kapusty (grzyby to coś czego nie znosi i nawet jak mu powyjmowałam, to kapusta z grzybami bez grzybów też go napełniała wstrętem.) jak i klusek z makiem.
Młoda zaś wigilijną wieczerzę przespała, obudziła się na rozdawanie prezentów, a potem znowu poszła spać. Za to dzisiaj chce spróbować wszystkiego, zjadła i troszkę kapusty i sałatki i piernika…
Spoważniała jakoś ostatnio. Skończyła 19 grudnia roczek i jakby to rozumiała. Wczoraj siedziała i patrzyła ze zdziwieniem, ale i fascynacją na świąteczne przygotowania. A jak śpiewaliśmy całą rodziną kolędy, to oczy miała jak pięciozłotówki. Fakt, nieczęsto się zdarza taki widok ;) No i repertuar też nietypowy.
A dzisiaj szaleją bawiąc się wszystkimi zabawkami, które wczoraj dostali. A ja leniuchuję, bawię się z nimi, oglądam pierwszy sezon „Desperate Housewives”, jem, trochę pracuję…

Tomek nie wierzy w to, że prezenty przyniósł Święty Mikołaj. Układa układankę z krecikiem i mówi: dostałem od babci i dziadka. Próbowałam coś nieśmiało, że to Mikołaj przyniósł, ale Młody powiedział stanowczo, że przecież wyszedł z dziadkiem popatrzeć czy Mikołaj nie idzie i nie przyszedł. Heh. No cóż… Grunt że jest szczęśliwy.
Śpiewa właśnie piosenki Rammsteina do mikrofonu, który dostał :D
Bardzo przyjemne Święta. Spokojne. Nikt nikogo do niczego nie przymuszał, jedzenie było dobre, kolędy śpiewaliśmy fałszując, ale mając z tego wiele radości… Tak, jak powinno być.

 


frazy Tomkowe

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 19-12-2008
Tagi: ,

- nie spadajcie na ziemię! nie wolno spadać na ziemię, jak czytam albo jak chodzę. jasne? (przemowa do kapci)

– mamo, ja chcę dostać mrówkę.
– CO CHCESZ?!
– mrówkę!
– jaką mrówkę?
– no taką mrówkę… do jedzenia mrówkę.
– a gdzie ona jest?
– tutaj
(i pokazuje na torebkę… krówek)

Od razu mi się przypomniała książka, w której czytałam, że mrówki można jeść tylko po przegotowaniu. Tak, był to jakiś poradnik ekstremalnego survivalu, szalenie ciekawy, mimo że najprawdopodobniej większości porad nie będę musiała nigdy wykorzystywać. Ale dobrze wiedzieć różne rzeczy „na wszelki wypadek”.


chorowanie

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 19-12-2008
Tagi: , , , ,

Lazaret nam się tu zrobił. Tomek przywlókł z przedszkola wirusa i oczywiście wszyscy po kolei go przerabiamy. Najpierw chorował Młody, potem ja (krótko, jak to matka), a teraz przyszła pora na najmłodszą.
I okazało się, że choć rodzeństwo bardzo różni się od siebie, to identycznie chorują – rzadko, ale jak już, to konkretnie. Pierwsza choroba Mai to od razu zapalenie ucha i oskrzeli. Dobrze, że antybiotyk łyka chętnie. Jak rok temu ten sam scecyfik musial przyjmować Tomek, to się chował pod stół, gdy przychodziła pora na zażycie  – tak mu nie smakowało. A ona nawet chętnie pije. Mądre dziecko, rozumie, że to ma leczyć. I tak jest w bardzo dobrej formie, jak na chore dziecko, to wręcz w znakomitej.
Dziś więc Tomek znowu ją uczył tańczyć. Postanowił widać trenować z siostrą regularnie. Trzeba mu przyznać, że jest bardzo dobrym instruktorem, bo od razu zauważa, jak uczennica jest zmęczona. Oznajmia wtedy, że: „Maja już nie chce, mówi że ją ręce bolą” i kończą taniec.
Ciekawa sprawa z tym mówieniem Mai, bo przeważnie ma ona coś do powiedzenia, jak Tomek potrzebuje poparcia swojej tezy bądź żądania. Słyszę zatem: „my (nie) chcemy…”, „my prosimy…”, itd. No i jestem w mniejszości… Ale w Królestwie nie ma na razie demokracji ;)


Młoda trenuje

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 13-12-2008
Tagi: , , , , ,

Intensywnie. Bardzo intensywnie. Właśnie jest godzina, o której normalnie już od dawna smacznie śpi, a dziś nie wiedzieć czemu nie. Próbowałam już wielu metod, w końcu odpuśiłam. Nie chce to nie, zmęczy się, to sama padnie w końcu. Tylko kiedy to będzie?
A trenuje stanie bez trzymania. Potrafi już coraz dłużej i nauczyła się na tyle, że nie musi już skupiać całej uwagi na utrzymywaniu równowagi, tylko dzisiaj rano na przykład stała sobie i jadła chrupkę. No super. Ale to naprawdę nie znaczy, że o 10 wieczorem też musi ćwiczyć sztukę stania. 
A może to pełnia? Niby kulminacja była wczoraj, ale może Młoda dzisiaj przeżywa.

Młody i ja chorzy, wirus nas rozkłada, leżymy i zdychamy. Tylko Majka zdrowa i pełna energii. A ona pełna energii niestety oznacza więcej pracy dla mnie. Na szczęście dziś rano mogłam spokojnie poleżeć i pochorować bo dzieciaki zajęły się sobą, tzn Tomek uczył Maję tańczyć :)
Zażądał tylko muzyki, a potem pilnie uczył siostrę. Puściłam im więc walc wiedeński i zajęłam się walką z wirusem.


jestem bogiem, wyobraź to sobie…

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 10-12-2008
Tagi: , , , ,

Bóg albowiem jest wszechmogący i wszechwiedzący. Za taką istotę wciaż uważa mnie mój syn. Wszystkie dzieci uważają przez pewien czas, że rodzice znają odpowiedź na wszyskie pytania świata, ale kiedyś im to przechodzi. Tomkowi jeszcze nie przeszło. Wciąż uważa że jak mówię: „nie wiem” albo „nie pamiętam” to ściemniam i próbuję tylko się wykręcić od odpowiadania. I drąży, pyta drugi raz, trzeci..
a pytania bywają naprawdę trudne:
– dlaczego pada deszcz?
– kiedy będzie padał śnieg?
– jak się nazywa ten kwiatek?
– a co ten pan ma w pudle? (to akurat najłatwiej, bo mogę go odesłać z tym pytaniem bezpośrednio do pana :D )
– co dziadek robi w pracy? (sama dobrze nie wiem, często robi jakieś nietypowe dla swojego stanowiska rzeczy, więc odpowiadam, żeby sam go zapytał, albo że pisze na komputerze, tak jak mama)
– a dlaczego dziewczynka płacze?
itd…

Z kolei dla Młodej to on jest bogiem. Patrzy się w niego jak w obrazek, wszystko próbuje odgapiać i robić tak samo (i nie jest to tylko moja opinia, widzi to każdy, kto spędzi z nimi kilka godzin). Jak wstajemy rano, przeważnie pierwsza budzę się ja, potem Młoda, siada, patrzy najpierw na mnie, a potem na łóżko Tomka. Jak zobaczy, że on też się obudził i siada na łóżku to zanosi się kwikiem radości i pędzi do niego co sił w czterech kończynach.
A jeśli się nie obudził, to siedzi rozczarowana, chyba że ja wrednie wykorzystam jej miłość do brata i podpuszczę:
„idź, obudź Tomka”
pędzi i zaczyna go tarmosić :D

Tomek ostatnio ma bowiem problemy z porannym wstawaniem. Budzę go budzę, straszę, że w przedszkolu wszystko zjedzą… a ten śpi. Śpi. W końcu mówi że jest jeszcze ciemno i on nie wstanie. Dla Tomka jak jest ciemno to trzeba spać. Co prawda nie kładzie się spać o 16-tej, ale mówi że się powinno to zrobić. No, a skoro jak jest ciemno to się śpi, to też nie chce wstawać rano.

Natomiast jak jest w domu, to uczy Maję chodzić. Ona już coraz częściej staje sobie na nogach bez trzymania i bardzo się z tego raduje, ale iść jeszcze nie umie. To Tomek jak chce ją przemieścić, to już jej nie nosi, tylko łapie za ręce i idą sobie razem. Wygląda to cudnie, oboje są uradowani, ja też… Bardzo mnie cieszy, że się tak kochają i lubią :)


wielowątkowość

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 10-12-2008
Tagi: , ,

Mi takową zarzucają. Że rozmawiam na jakiś temat i nagle znienacka pytam o coś innego. Że prowadzę 3 różne rozmowy na blipie i jeszcze 2 na gadu, a do tego czytam artykuł i słucham muzyki. I bez problemu łączę te zajęcia. Ale i tak wymiękam czasami przy tym co mi serwuje Tomek. Przychodzę po niego do przedszkola, idziemy na krótki spacer potem i ten mi nadaje:
– a do nas przyjdzie Mikołaj!
– tak?
– tak, i dostanę krokodyla
– krokodyla?
– tak, bo ja chcę krokodyla. a dziewczynka chce lalkę szuszuszu*
– która dziewczynka?
– ta w czerwonym sweterku. mamo, a gdzie są gwiazdy?
– no tam na górze, na niebie, tylko ich nie widać, bo są chmury
– bo jest ciemno. a dlaczego jest ciemno?
– bo słońce zaszło. tak to jest, że jesienią się szybciej robi ciemno, bo
– mamo, a mogę dostać w domu żelka?

*chodzi o lalkę szu szu czyli Chou Chou (nie wiem dokładnie co to za lalka, ale zapewne reklamowana w telewizji)


kupa abstrakcyjnie

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 05-12-2008
Tagi: ,

Obejrzałam kiedyś dość osobliwy filmik na YouTubie. Japoński. Oglądałam go gdy dzieci spały.. i pomyślałam że to lepiej, że Tomek tego nie widzi, ale dzisiaj postanowiłam mu go puścić. Film traktuje o… sami zobaczcie, tego się nie da opisać:

Syn oglądał to z szeroko otwartymi oczami. Na jego twarzy malowała się mieszanina fascynacji i obrzydzenia. Gdy tylko dzieło się skończyło, zawołał szybko żeby puścić coś jeszcze. Ale postanowiłam dowiedzieć się o jego wrażenia.
- o czym był ten film?
- o tygrysie
- i co on robił?
- kupę
- i co jeszcze było?
- mięsko z kupą. puść coś jeszcze.
- poczekaj, zapiszę co powiedziałeś…