kotłowańce

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 04-11-2008
Tagi: , , ,

Padam na łóżko zmęczona po pracy. Żeby chwilkę „pozdychać”, poleżeć zupełnie bezczynnie. I co się dzieje? Niemal natychmiast rozlega się plaskanie łap o podłogę i coś zaczyna szur, szur, szur – przemieszczać się szybko w moim kierunku. Po kilku sekundach gramoli się na mnie uradowany Stwór. Ponieważ jestem głodna i myśli moje wędrują wokół obiadu i kurczaka, którego trzeba kupić, mówię:
– o, mięsko przypełzło*
Natychmiat rozlega się pełen oburzenia głos Tomka:
 – to nie jest mięsko! to jest Maja!
Już w środku rodzi mi się radosny gulgot, ale drążę dalej, udając powagę:
– i co? i nie można zjeść?
– nie!
– ale no zobacz, takie fajne, mięciutkie mięsko. może jednak da się zjeść? – to mówiąc, delikatnie podgryzam malutką łapkę, której właścicielka reaguje na to radosnym uśmiechem
– nie! nie można! Mai się nie da zjeść! – syn zaczyna już udawać, że jest oburzony
– nie zabierałaby ci klocków więcej – podpuszczam – może jednak zjemy ją?
Tomek podchodzi więc i sam bierze rękę siostry do buzi i delikatnie zaciska zęby. Na twarzy Mai pojawia się gigantyczny uśmiech, w oczach ma uwielbienie, a z buzi wydobywa się w końcu kwik absolutnego szczęścia. Tomek doskonale wyczuwa moment, w którym puścić, żeby siostra się nie zaczęła denerwować, żeby zabawa nie przerodziła się w robienie krzywdy.
Maja uradowana chcąc się zrewanżować bratu próbuje wsadzić mu palec w oko.
– co Maju? chcesz moje oko? nie da się.
– guggu ga!
– ale nie da się urwać oka!
– nie da? a ucho się da? – zaczynam wypytywać
– też nie!
– nie? – biorę syna za ucho i pociągam
– nie da, nie da się!
– a co się da?
Tomek myśli chwilę i oznajmia zdecydowanie:
– nic się nie da urwać!
– ejże, a zobacz – biorę do ręki leżącą niedaleko gazetę i odrywam kawałek strony – da się?
– o, tak! da się urwać gazetę…
…Wyborczą – mruczę pod nosem, ale oczywiście Potwór wszystko słyszy i powtarza
– da się urwać gazetę wyborczą!

I tak się jeszcze przez chwilę zabawiamy, a potem wstaję i zajmuję gotowaniem obiadu albo innymi czynnościami wykonywanymi w ramach tego drugiego, domowego etatu. Odpoczęłam? Najwyraźniej. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, mówi ludowa mądrość, skoro jedyną formą relaksu w ciągu dnia jest taka, to musi wystarczyć. Przecież nie mogę któregoś dnia się po prostu wyłączyć i przestać działać ;)

*nawiązanie do dowcipu z brodą:
– co jesz?
– mięsko
– a skąd?
– samo przypełzło…