anatomia (nie tylko) potwora

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 27-09-2008
Tagi: , , ,

O różnicach między chłopcami a dziewczynkami rozmawialiśmy ostatnio. Tej rozmowy nie przytoczę, ale ciekawie było. Generalnie syn zdegustowany nieco faktem, że chłopcy nie mają „dziurki do rodzenia dzieci”

Opowiadał mi, że śnił mu się potwór
– miał trzy nogi i jedną głowę
– i co zrobiłeś?
– zwalczyłem potwora!
– a nie mogłeś z nim porozmawiać?
– nie. bo nie miał buzi
– a co miał?
– oczy miał
– a uszy?
– nie
– a nos?
– też nie
na pytanie o ręce najpierw powiedział „nie wiem”, ale ostatecznie po namyśle stwierdził, że nie.
śnił mu się więc potwór, który miał jedynie nogi, głowę i oczy.

Na anatomii mojej też się zna. Poinformował L. że „mama ma zielone oczy”, gdy ona mu powiedziała, że on ma brązowe, a jego siostra szare.

A ja mu kupiłam ostatnio fantastyczną bluzę :)

Od Tomek


przesilenie

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 24-09-2008

Mam:
mnóstwo pomysłów na notki
gotowych tekstów zapisanych na karteczkach i w plikach w komputerze

Nie mam:
siły przepisać ich tu
siły myśleć
nie mam siły na nic

Mam:
chroniczną śpiączkę
poczucie ciągłego zmęczenia
ochotę na słońce

Nie mam:
zbędnych 8 tysięcy euro, żeby polecieć na Malediwy

Z konsultacji z innymi osobami wynika, że to typowe jesienne przesilenie. To wiem, co mi jest. Fajnie. Tylko jak z tym, do diabła, walczyć?! Co zrobić, żeby nie być cały czas jak zombi? Pracuję, robię to, co muszę, ale jak robot. Bez żadnego entuzjazmu, odruchowo.


płytkie rozmowy

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 22-09-2008
Tagi:

Mam wrażenie że niektórzy już nie potrafią wyrażać swoich myśli inaczej niż emotikonami.
Odpaliłam dzisiaj gg i zobaczyłam:
ałć :/
:D
:(
:(((
(te trzy ostatnie akurat jedno pod drugim)
:)

No i co z tego wynika? Tyle, że ktoś prawdopodobnie ma dobry albo zły humor. Ale też wcale nie jest to pewne – niedawno nie mogłam spać, włączyłam komputer o trzeciej w nocy i zobaczyłam u znajomej opis „w pracy” – a z całą pewnością nie pracuje ona w tych godzinach. Więc żeby się z całą pewnością dowiedzieć jaki ktoś ma humor trzeba do tej osoby „zaggadać” – więc jaki sens takich opisów?
Nie mówię, że opisy na gg są zbędne. Obejrzałam sporo fajnych stron, teledysków z YouTuba, aukcji na Allegro dzięki temu, że ktoś miał wstawiony link.
Ale komunikowanie się ze światem wyłącznie przy pomocy „emotek” uważam za zwijanie się w rozwoju społeczeństwa. Niedawno zrobiłam eksperyment – ktoś do mnie napisał na gg, a ja postanowiłam „rozmawiać” wyłacznie emotikonkami – na każde zdanie odpowiadałam znaczkiem typu :( :P :>
Byłam ciekawa, po którym takim znaczku mój rozmówca napisze mi, żebym zaczęła pisać normalnie (tym bardziej, że przecież nigdy się w ten sposób nie zachowywałam wcześniej).
I wiecie co? Nie doczekałam się. Sama w końcu zapytałam czemu go to nie dziwi, czemu nie przeszkadza mu że przecież nie przekazuję tak naprawdę żadnej treści tymi „wypowiedziami”. Dostałam jakąś odpowiedź… ale szczerze mówiąc, nasunął mi się po tym tylko jeden wniosek: jakże płytkie są niektóre wirtualne kontakty – równie dobrze zamiast mnie mógłby te „uśmieszki” wysyłać automat.
Skoro niektórym to wystarcza… Przykre. Zmierzamy w stronę jakiegoś maksymalnego spłycania relacji. „Keep smiling”
– „co słychać?”
– „:)”
– „no to ok” (albo nawet <ok> tylko)
Small talk. Małe rozmowy, mało wysiłku, mało zainteresowania, mało zaangażowania. Mała stabilizacja.


even the freaks need love*

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 17-09-2008
Tagi: , ,

Smutny dzień. Wszyscy albo wkurzeni albo zdołowani, albo jedno i drugie, wymiennie. Nawet słowa mi się nie składają.

„nasze słowa stają się bezdomne…” (T. Różewicz)
even the freaks need love. #niechmniektośprzytuli
But love is not a victory march

It’s a cold and it’s a broken hallelujah




a Młoda dzisiaj dwa razy powiedziała „ma-mma”. I to chyba jedyne jaśniejsze momenty tego dnia.

*zdanie przeczytane u Mufleny z Blipa.


terapia na jesienne smutki

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 16-09-2008

Jedzeniowa.
Typowe – zawsze na zimę się objadam i tyję. Atawizm – obrastam tłuszczem żeby przetrwać chłodne i głodne miesiące.
Żelki jak zwykle, czekolada, orzeszki, suszone owoce, lody, mrożona kawa. Pyszne rybne wynalazki Lisnera, jak dzisiejszy: łosoś i śledź w sosie żurawinowym. Kogel-mogel. Ciasta własnoręcznie pieczone. Gotować nie lubię, ale ciasta piekę z przyjemnością. Szczególnie piernik.
Muzyczna. Czyli Muzykoterapia.
Maria-Awaria, czyli Maria Peszek. Szczególnie to ostatnio


Przyrodnicza.
Czyli ładowanie akumulatorków w lesie. Co tydzień, w niedzielę. Taka moja msza. Ta sama trasa, zdjęcia robione w tych samych miejscach (wrzucane potem na blipa jako #pokalas oraz #spacer)
Tu też – oto ostatnie:

Od wrzesień 2008

Śmiechowa. I znów na to dobrze robi blip. Oraz grono. I beztroskie, niewysublimowane zabawy, jak #ninjaz, mangove avatary, czy #blipslogan
slogan Królowej
;)

Pracowa.
<pracoholizm mode on> i nie ma czasu na smutki. Czasem działa.
Oraz książki. Dobre książki. Mądre pisma. Najnowszy numer „Zwierciadła” polecam gorąco. Zwłaszcza tekst o ludzkich gierkach z tematu numeru. Przyjaciele, rodzina, obowiązki – ot, normalne życie, więc już nawet nie wyszczególniam. No i czas już na rękawiczki, zeby łapki nie marzły.
Będzie dobrze, nie damy się depresji tym razem. Zdecydowanie.


Tomasz uprzejmie donosi…

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 13-09-2008
Tagi: , , ,

Śniadanie mamie do łóżka:
- mamo, wstawaj, masz, zjedz jogurt
- mmmhmhmhm
- no wstawaj!
- mhm. śpię jeszcze…
- nie możesz spać, musisz wstawać i zjeść jogurt, późno jest!

Na siostrę też donosi:
- Maja sobie trzyma stopy, mamo. Może je jeść, mamo?

Z Mają w ogóle coraz śmieszniej, bo gada i gada. Coraz wiecej i coraz to inne „słowa”
I dialogi rodzeństwa wyglądają tak:
- lodylodylody
- nie ma lodów Maju, niestety
- lodylody?
- nie ma, kupimy ci kiedyś
- lody?
- nie ma!
- bo?
- bo…nie ma
- babba ba bu

Urosła też nagle. Wyrósł jej ząb, ale i ona wyrosła z prawie wszystkich ubranek, które w szufladkach. Trzeba sięgnąć do szafy i powyciągać większe. Ehhh, a wydaje się że tak niedawno była taką maleńką kluską, kóra nawet z pleców na brzuch nie potrafiła się sama obrócić…

Od Maja


tłok w łóżku

4

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 06-09-2008
Tagi: , , ,

Wczoraj, w piątkowy wieczór urządziliśmy sobie seans filmowy. Zapowiedziałam Młodemu, że będziemy oglądać film o Piratach i jak chce, to może przyjść do mojego łóżka ze swoją kołderką i poduszką. Oczywiście Tomek z entuzjazmem się zgodził, ja siadłam do komputera poczytać trochę grono przed odpaleniem filmu. Po kilku minutach odwracam się… a Tomek przeprowadził się do mojego łóżka ze swoją: poduszką, kołdrą i całym kompletem swoich pluszaków, które z nim sypiają…
W pierwszej chwili otworzyłam usta, żeby zaprotestować, ale zamknęłam je zaraz, myśląc że w końcu mogę to wszystko wyeksmitować jak Młody zaśnie.
No i po odpaleniu filmu i zaopatrzeniu się we wszystkie inne akcesoria miałam w łóżku:
– dwójkę dzieci
– dwie duże kołdry i jedną małą
– 4 poduszki
– 2 miseczki lodów
– wodę mineralną
– pluszową „żabę” (która w rzeczywistości jest stonogą długości prawie jednego metra)
– misia
– żyrafę
– mikołaja
– węża (tak, tak, to ten urodzinowy wąż)
– telefon
– paczkę żelków
– paczkę chusteczek higienicznych

zdecydowanie zostało bardzo mało miejsca, żaden facet już by się nie zmieścił :D
i tak obejrzeliśmy sobie trzecią część „Piratów z Karaibów”
Dzieci oczywiście bardzo szybko zasnęły i do końca obejrzałam tylko ja ;)

Od Siostrzyczka i brat


strachy na lachy

4

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 06-09-2008
Tagi: , , ,

Zazdroszcze swojej córce takiego starszego brata jak Tomek. Rozmawia z nią, bawi się, pilnuje gdy idę do łazienki, a takze dba o jej bezpieczeństwo :)
Oczywiście na pewno jest mu trochę przykro, że nie jest już jedynym dzieckiem w rodzinie, ale i tak bardzo fajne są relacje między nimi.
Ostatnio Tomek boi się. Bez mała wszystkiego. Być może jest to normalny etap w rozwoju 4-latka, a może to sposób na zwrócenie na siebie większej uwagi – w każdym razie nei przejmuję się tym za bardzo, oczywiście powoli i spokojnie pracujemy nad przełamywaniem tych lęków, ale w większośći przypadków widzę że to bardziej jest „boję się, bo chcę się bać”, a nie rzeczywisty lęk. W każdym razie lęk przed zakładaniem butów w ciemnym przedpokoju jest łatwy do zniwelowania, strach przed psami też nie jest dość uciążliwy (obchodzi psy szerokim łukiem – nic w tym strasznego, póki nie ucieka na drugą stronę ulicy to nie jest źle)
Natomiast problem jest z różnego rodzaju robaczkami i owadami. Bo Tomek z takim samym strachem, wstrętem i zniesmaczeniem reaguje na mrówkę jak i na osę.
Lato – otwarte okna – wlatuje, wpełza, wchodzi do mieszkania sporo tego. I często robię coś, a z drugiego pomieszczenia przylatuje mój syn i z paniką w głosie krzyczy: „mamo, tam COŚ jest!!!” – Co?! – takie COŚ, chodź szybko, tam jest takie COŚ!!
No i ja wreszcie lecę… a tam mała muszka na przykład.
Wczoraj wieczorem akurat był w kuchni wielki pająk. Tak duży, że nawet nie miałam siły na walkę z nim, zamknęłam kuchnię i zostawiłam to na rano. Dzisiaj udało mi się go wyeksmitować. Siedziałam w pokoju i jadłam śniadanie, a Tomek wchodzi do kuchni i.. znów „COŚ tam jest!”
Wchodze a tam… maleńka muszka na oknie.
– to tylko mucha, synku!!
– tak? – mówi Tomasz, po czym biegnie do Mai pełznącej w stronę kuchni.  Bierze ją, zanosi na łóżko i tłumaczy poważnie: nie możesz wejść do kuchni, tam jest MUCHA.
W gruncie rzeczy to nie wiem, czy w takich sytuacjach załamywać się że dla mojego syna zagrożeniem wydaje się maleńka mucha czy być dumna z tego, jak on troskliwie się opiekuje siostrą.


dzieci i trolle

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 03-09-2008

Najpierw będzie ckllwie i dzieciowo:

MAJA MA PIERWSZEGO ZĘBA!!
Wczoraj jej wyrósł. O. I ma paskuda zęba na dole. Stoi już pewnie, dosiega mi do półeczki z klawiaturą i namiętnie pakuje tam łapkę i naciska co może. A parę dni temu – przysięgam, powiedziała „gadu, gadu”. Dziecko XXI wieku :]

Od Maja

a teraz dialog telefoniczny:
Ja: cześć tato, słuchaj, nie masz może dzisiejszej Rzeczpospolitej?
Tata: nie, a co?
– a niee, nic właściwie. bo znajomy coś tam w dzisiejszej jakiś tekst ma i chciałam mieć, a nie zdążyłam kupić
– nie, nie mam. może bedzie na portalu?
– no może. o trollach coś napisał
(w tle słyszę jak tata mówi do mojej mamy, która się dopytuje czego chcę: „o trollach. takie zwierzątka”)
– tato, to o internetowych trollach
– internetowe trolle? o, a co to takiego?
– eee… no to takie… o rety. dobra, trudno, może bedzie w internecie ten tekst. dobranoc
– dobranoc

Artykuł faktycznie znalazł się w internecie. Tutaj.
A dla taty i wszystkich innych, którym pojęcie „troll” kojarzy się tylko z wielkim stworem z maczugą – definicja trollingu internetowego :)

A wieczorem poczułam się jak matka z reklamy Allegro. Pamiętacie taką reklamę, w której matka czyta synkowi instrukcję obsługi termostatu? Jak nie, to proszę:

Co wieczór idę do Tomka żeby mu poczytać przed snem. Kładę się do jego łóżka, a on idzie wybrać książeczkę.
Dzisiaj coś długo nie może się zdecydować, wreszcie pyta: „Mamo, jaką?” – Jaką chcesz – odpowiadam. – To o smoku! – Dobrze synku… O smoku?! (uświadamiam sobie nagle, że nie kojarzę żebyśmy mieli jakąś książeczkę o smoku.) Patrzę, a Młody wyciągnął jakiś świstek dołączony do smoka, którego dostał na urodziny. – To mi poczytaj, mamo! O smoku!
– eee, synku, ale to nie jest… ale to jest po angielsku…
– to poczytaj mi po angielsku
– dobrze
I czytałam do snu dziecku pasjonujące informacje w rodzaju:
„Warning: Chocking hazard – small parts. Not for children under 3 years.
Please read the instructions carefully before first use and keep them for future reference.”
i tym podobne…