imieninowe szaleństwa wodne

2

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 27-07-2008
Tagi: , , , ,

Po pierwsze sobota – mogłam się wyspać :)
Po drugie moja wspaniała matka chrzestna zaprosiła nas do siebie – uwielbiam z nią gadać, w dodatku dom z ogrodem pod Warszawą – w lesie, chociaż parę minut od stacji WKD. Ale tym razem nie nacieszyłam się siedzeniem pod sosnami, bo ta fantastyczna kobieta zabrała mnie, swoją najmłodszą córkę (10 miesięcy starsza od Tomka – w ich wieku można już mówić o nich jako o rówieśniakach) i pojechałyśmy na basen. Świetny basen – miła obsługa, przystojni ratownicy, kilka basenów o różnej wielkości i głębokości i wielka zjeżdzalnia. Z tej ostatniej miałam najwięcej zabawy – nie ma to jak zabawy w rurze :>
Choć ściśle mówiąc, nie była to rura, tylko rynna, od góry odkryta – dzięki temu piski i okrzyki przerażenia zawrotnym tempem zjazdu niosą się po całym basenie :D
Tomek był bardzo zadowolony, ale zdziwiłam się trochę – jak chodzimy nad rzekę, to bez niczego biega wszędzie i kompletnie nie przejmuje się głębokością – wchodzi w miejsca gdzie mu woda sięga pod brodę. A na basenie zaopatrzony w rękawki oraz dodatkowo kółko do pływania – czyli bez żadnych szans zanurzenia się pod wodę, bał się wejść głebiej niż po pas. Więc czas kiedy nie zjeżdzał ze mną ze zjeżdzalni spędzał w najpłytszym baseniku dla maluchów – głębokość około pół metra (jak nie mniej)
Maja zaś napełniała mnie szczególną dumą – była zachwycona tą ilością wody, machała nogami w klasycznej „żabce” (oczywiście trzymana cały czas przeze mnie albo przez moją matkę chrzestną), nawet gdy kilka razy napiła się wody, nie zapłakała, ba, w ogóle nie zauważyła żadnego dyskomfortu. I ciagle uśmiech na twarzy. Wygladała tak, że jakaś kobieta stwierdziła, że pewnie często z nią przychodzę i była zaskoczona jak jej powiedziałam, że to pierwsza wizyta Majki na basenie. Choć z pewnością nie ostatnia.

Poszłam też sobie normalnie popływać na klasyczne tory do pływania, zmęczyłam się porządnie, Tomcio stał na brzegu i patrzył, a co dopłynęłam do niego krzyczał „hurra, mama wygrała!”
Nawet Otylia Jędrzejczak nie ma takiego fajnego dopingu, jak ja :)
Świetne spędzanie czasu, coś czuję że wkrótce bedziemy regularnie powtarzać takie wypady. Kto chętny?


leniwa niedziela

4

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 20-07-2008
Tagi: , , , , ,

Rano oglądaliśmy film („Przepowiednia żab” – francuski film animowany na TVP 1), potem byliśmy na długim spacerze i na dwóch placach zabaw. Wróciliśmy, stwierdziłam że trzeba tu posprzątać, bo „dziada z babą brak”, na co Tomek z zainteresowaniem: „taaak? przyjadą?”… Pomyślał chłopak że dosłowne mówię o babci i dziadku :D
Powiedziałam, że na razie nie przyjeżdżają, ale możemy do nich zadzwonić. Zadzwoniliśmy. Potem Tomek zasiadł do grania w swoją „grę z płatków” („Encyklopedia historii” dołączana do płatków Chocapic), a ja się wzięłam do sprzątania. Ogarnęłam z grubsza, zrobiłam obiadek, teraz Tomcio kończy jeść, Młoda buszuje w klockach Młodego, ja piszę, Morcheeba nam śpiewa…
Przyjemna, spokojna niedziela

Nie ma to jak poczucie dobrze wypełnionego dnia.
Tylko nurtuje mnie kwestia kadzidełek. Jakiś miesiąc temu kupiłam dwa opakowania kadzidełek i natychmiast po przyniesieniu do domu zaginęły. Pamietam, że przez chwilę lezały w siatce foliowej na stole – a potem w nieznanych okolicznościach stamtąd zniknęły – pewnie w pośpiechu gdzieś je przełożyłam. I ciągle nie moge znaleźć… Oczywiście znajdą się, jak będę szukała zupełnie czegoś innego (a kadzidełka bedą mi potrzebne jak dziura w moście), więc nie uważam ich za stracone, ale…
Hm, tak, w międzyczasie Tomek skończył jeść i teraz bawi się z siostrą – biega po pokoju i woła: „łap mnie, dzidziu!”, a Maja gania za nim na czworakach i próbuje łapać go za nogi :D

Mam cudowne dzieci. Mam dobrą pracę. Mam małe, ale przytulne i wystarczające mieszkanie. Mam mnóstwo planów, siły i wiary. Mam cudowne życie.


muzycznie

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 13-07-2008
Tagi: , ,

Gdzieś, skądś napłynęł do głowy fraza: „a w mojej głowie wojna, wieczna wojna…”. Co to było? Google Twoim przyjacielem, parę sekund i przychodzi odpowiedź – piosenka Anity Lipnickiej. Mam na kasecie (kto jeszcze słucha piosenek z kaset, chyba tylko takie sentymentalne dziwadła jak ja). Ale tym razem puściłam z YouTuba, bo pod ręką… Potem kilka „podobnych plików” i Tomcio zachwycił się tym:




„Mamo, ja chcę mieć gitarę, kupisz mi gitarę?”
„Ale jesteś trochę za mały synku, jak będziesz większy”
„Ale obiecujesz?”
„Obiecuję”



bezwstydnie przepisane z innego bloga

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 11-07-2008

istota ludzka powinna umieć zmieniać pieluszki, zaplanować
inwazję, zarżnąć wieprza, sterować
statkiem, zaprojektować budynek,
napisać sonet, prowadzić księgę rachunkową, zbudować mur, nastawić
złamanie, pocieszyć umierającego, dawać rozkazy, przyjmować rozkazy,
działać w grupie, działać samemu, rozwiązywać równania, analizować nowe
problemy, roztrząsać nawóz, zaprogramować komputer, ugotować smaczny
posiłek, walczyć skutecznie, umrzeć bohatersko. specjalizacja jest dla
insektów.


[Robert A. Heinlein]

(żeby nie było, że świńsko zrzynam i nawet nie piszę z kogo – źródło: http://manowce.jogger.pl/ )


priorytety Tomasza

0

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 05-07-2008
Tagi: ,

Przed chwilą usłyszałam tekst: „kocham moją rybę i Ciebie też mamusiu”
gulp.
tiaaa….

A oto owa słynna ryba:



życie codzienne z raczkującym niemowlakiem

1

Autor: Królowa Nocy | Opublikowano dnia 05-07-2008
Tagi: , , ,

Dziecię moje młodsze zrobiło się mobilne. Bardzo mobilne.
Kilkanaście razy dziennie rozlegają się dramatyczne okrzyki dziecięcia starszego:
– Mamo! Zabierz dzidzię, zaraz mnie zapluje!
– Mamo, to mój samochód, ona mi zje samochód!
– Ej, zostaw, to moje!
– Mamusiu, ratunku, na pomoc!
– Sio, sio, sio!
– Dzidziu nie wolno! Mamooooo!

Dzidzia zaś od trzech dni odpowiada na to albo „prrrrr” (i fontanną śliny) albo „abla bla bla bla” i wydaje się jej, że Tomek chce się z nią bawić, co wcale nie jest prawdą.

Ja ostatnio zajęta, zarobiona, a co zdarza się coś wartego opisania na tym blogu, to nie mam na to czasu, a jak już mam, to nie pamiętam co to było :(
Już teraz siadłam na chwilę, bo jakichś stałych czytelników mam, to żeby nie czuli się zawiedzeni
;)
„jedz ryby codziennie… wypróbuj także Vanish Crystal Whight” – doleciało przed chwilą z telewizora, gdy skończył się baranek Shaun i zaczął się blok reklamowy.
Specjalnie dla nieznających baranka Shauna – pierwszy odcinek tej wspaniałej bajki. Enjoy!